Patrol policji zwrócił uwagę, że seat pędzący po ulicach nie ma włączonych świateł mijania, do tego trasa przejazdu auta biegła wężykiem.
Funkcjonariusze postanowili zatrzymać seata, jednak kierowca nie reagował na sygnały z radiowozu. Zatrzymał się dopiero przy myjni samochodowej. Okazało się, że 24-letni warszawiak tam pracuje, a kluczyki do auta wziął z biura! Tłumaczył się, że chciał tylko kupić piwo. Teraz odpowie za kradzież z włamaniem, prowadzenie pod wpływem alkoholu i uszkodzenie pojazdu, za co grozi do 10 lat.