- Mąż miał w 2014 r. rozległy udar. Jest po nim totalnie sparaliżowany. Cały czas leży i muszę przy nim wszystko robić - umyć, nakarmić - mówi ze łzami w oczach pani Małgorzata, żona Jacka Wąsa. Krótko po udarze ZUS przyznał mężczyźnie rentę i dodatek pielęgnacyjny, bo lekarz uznał, że 53-latek nie jest samodzielny. Jednak w listopadzie ubiegłego roku sytuacja się zmieniła. Nie wiedzieć czemu urzędnicy z ZUS postanowili zweryfikować stan zdrowia pana Jacka. Lekarz orzecznik, nie badając osobiście pacjenta, uznał, że nie potrzebuje on już opieki innej osoby. - ZUS odebrał nam zasiłek pielęgnacyjny na podstawie tej samej dokumentacji, według której zasiłek nam przyznano - oburza się pani Małgorzata.
Małżeństwo od decyzji urzędników odwołało się do sądu. Sprawą zainteresowali się też reporterzy "Super Expressu" i programu I Polskiego Radia. Dopiero po interwencji dziennikarzy ZUS dokładniej przyjrzał się swoim decyzjom. Okazało się, że orzecznik, weryfikując niezdolność do pracy pana Jacka w dokumentacji przesłanej do ZUS, zapomniał dokonać oceny niesamodzielności mężczyzny. Urzędnicy cofnęli więc dodatek pielęgnacyjny. - Popełniliśmy błąd. Dlatego też oddział występuje do sądu o zwrot akt sprawy. Po ich powrocie lekarz dokona oceny zdolności do samodzielnej egzystencji pana Jacka Wąsa - mówi Monika Pawłowska, rzeczniczka ZUS. Jak dodała, niebawem mężczyzna ponownie zacznie otrzymywać zasiłek.
Zobacz też: REWOLUCJA w świecie medycyny. Sztuczna skóra w formie kremu!