- Mieszkam w tamtej okolicy i akurat wracałam ze sklepu do domu - relacjonuje pani Justyna, świadek zdarzenia. - W pewnej chwili moją uwagę zwróciła grupa głośno zachowujących się nastolatków, którzy coś kopali na chodniku. Myślałam, że podają sobie piłkę od nogi do nogi, ale gdy podeszłam bliżej, przeraziłam się. Oni kopali niemal nieprzytomnego już kota! Zaczęłam krzyczeć, a wtedy uciekli.
Kobieta czym prędzej zaniosła zwierzaka do pobliskiej przychodni weterynaryjnej. Stan zakrwawionego, ciężko rannego kota zszokował nawet lekarzy. - Nie wiemy, jak długo cierpiał. Jest wyniszczony, ma ostrą niewydolność nerek. Trwa walka o jego życie - usłyszeliśmy.
Od wczoraj policja usiłuje ustalić sprawców bestialstwa, ale będzie to trudne, bo w okolicy ul. Stryjewskiego nie ma monitoringu. - Dostaliśmy w tej sprawie zgłoszenie, śledztwo trwa - mówi Marta Kandybowicz z lęborskiej policji.
To kolejny przypadek, gdy w tym rejonie ktoś maltretuje koty. Wcześniej policjanci zatrzymali tam człowieka, który chciał zabić zwierzę łopatą, a potem jeszcze żywe próbował zakopać na podwórku.
Zobacz: Kaja Paschalska śpiewa pod choinką. Dobrze wyszło? [WIDEO]