Malutka Ola zmarła po odesłaniu z SOR. Prokuratura podjęła ostateczną decyzję!

2026-10-29 15:55

Po dwóch latach od śmierci maleńkiej Oli, prokuratura rejonowa w Brzesku umorzyła postępowanie w sprawie nieumyślnego spowodowania jej śmierci. Dziewczynka zmarła na oddziale pediatrycznym w Szpitalu Powiatowym w Brzesku. Wcześniej została z mamą odesłana ze Szpitalnego Oddziału Ratunkowego. Kobieta z nosidełkiem w ręku, nocą musiała sama szukać pomocy na oddziale. Niestety malutka Ola zmarła. Miała tylko 29 dni.

  • Prokuratura w Brzesku umorzyła śledztwo w sprawie śmierci 29-dniowej Oli, która zmarła w Szpitalu Powiatowym w Brzesku dwa lata temu.
  • Dziewczynka, cierpiąca na niewykrytą wadę wrodzoną, została odesłana z Szpitalnego Oddziału Ratunkowego do oddziału pediatrycznego, co spowodowało opóźnienie w udzieleniu jej pomocy. Rzecznik Praw Pacjenta potwierdził naruszenie procedur medycznych.
  • Mimo walki rodziców o sprawiedliwość i sugestii prawnika o zmianę kwalifikacji czynu, Sąd Rejonowy w Brzesku utrzymał decyzję o umorzeniu śledztwa, co oznacza, że nikt nie został ukarany.

Malutka Ola odesłana z SOR. Zmarła niedługo później

– Od dwóch lat walczę o sprawiedliwość. Nie szukam zadośćuczynienia, ale sprawiedliwości, żeby winni śmierci mojej córki zostali wskazani i ukarani. Nawet jeśli nie za nieumyślne spowodowanie śmierci, to za nieudzielenie pomocy – mówi Krzysztof Pasek, tata zmarłej dziewczynki. – Jestem z zawodu kierowcą i doskonale wiem, że mam obowiązek każdemu udzielić pomocy. Jeśli tego nie zrobię mogę zostać ukarany. Mojej córce odmówiono pomocy na SORze. Została w nocy odesłana, czyli nie udzielono jej tam pomocy... w szpitalu. Złamano procedury i to zostało w śledztwie udowodnione. Dlaczego nikt nie poniósł za to kary? – mówi w rozmowie z "Super Expressem" mężczyzna.

Dla niego powrót do wydarzeń sprzed dwóch lat jest wciąż bardzo trudny. – Nikt po porodzie nie sygnalizował nam, że Ola może mieć jakiekolwiek problemy ze zdrowiem. Została zbadana jak każdy noworodek. W skali Abgar dostała 9/10 punktów. To było bardzo spokojne dzieciątko, jadła i spała. Chodziliśmy do lekarza rodzinnego. Nikt się nawet nie zająknął, że Ola może być chora – mówi pan Krzysztof.

W nocy z 19/20 maja 2024 r. mama Oli zauważyła, że dziewczynka "dziwnie oddycha". Płytki oddech i "charczenie" na tyle zaniepokoiło kobietę, że w środku nocy wraz z dziewczynką pojechała szukać pomocy na brzeski SOR. – Najpierw minął czas zanim rejestratorka pojawiła się przy kontuarze, a potem odesłała moją partnerkę na oddział pediatryczny. Była noc. Minęło sporo czasu zanim tam dotarła, znów zapukała i zanim otworzono jej drzwi. Faktycznie tam Olę zaczęli ratować. Długo ją reanimowali, ale nie udało się. Już zawsze będę sobie zadawał pytanie: czy moje dziecko żyło by, gdyby od razu udzielono jej pomocy na SORze – mówi ojciec dziewczynki.

Po dwóch latach Prokuratura Rejonowa w Brzesku umorzyła śledztwo w sprawie nieumyślnego spowodowania śmierci. Nikt nie usłyszał zarzutów, nikt nie został ukarany. Sekcja zwłok Oli wykazała, że dziewczynka miała wadę wrodzoną: dysplazję naczyń pęcherzyków płucnych z przesunięciem żył płucnych, której rodzice nie byli świadomi.

Śledztwo w sprawie śmierci dziecka umorzone

– 16 października Sąd Rejonowy w Brzesku utrzymał w mocy postanowienie Prokuratury Okręgowej w Tarnowie o umorzeniu śledztwa w sprawie nieumyślnego spowodowania śmierci Aleksandry P., tym samym nie uwzględniając złożonego zażalenia. Oznacza to, że sprawa została prawomocnie rozpatrzona. Z kolei Rzecznik Praw Pacjenta potwierdził naruszenie procedur medycznych. Według naszych szacunków minęło nawet do 20 minut od momentu, gdy mama wraz z niemowlakiem zadzwoniła na SOR w Brzesku do momentu aż dziecku zaczęto udzielać pomocy na oddziale pediatrycznym, na który sama musiała dotrzeć. W naszej ocenie doszło do nieudzielenia pomocy na SORze, naruszenia procedur medycznych oraz ostatecznie udzielenia pomocy z opóźnieniem. Wskazywałem organowi prowadzącemu postępowanie przygotowawcze na możliwość zmiany kwalifikacji prawnej czynu na nieudzielenie pomocy lub narażenie człowieka na niebezpieczeństwo. Jednak prokurator nie zdecydował się na ten ruch - powiedział w rozmowie z "Super Expressem" Rafał Godlewski, radca prawny reprezentujący rodziców zmarłego dziecka.

- Sprawa śmierci Aleksandry P. została przekazana z Prokuratury Rejonowej w Brzesku do Prokuratury Okręgowej w Tarnowie do dalszego prowadzenia. W toku śledztwa uzyskano opinię Śląskiego Uniwersytetu Medycznego w Katowicach i postanowieniem z dnia 1 czerwca 2026 roku umorzono śledztwo w sprawie nieumyślnego spowodowania śmierci Aleksandry P. w dniu 20 maja 2024 roku w Brzesku, tj. o przest. z art. 155 k.k. – wobec braku znamion czynu zabronionego. Ustalono bowiem, że w procesie leczenia małoletniej Aleksandry P. lekarze nie popełnili błędów medycznych. Było ono prawidłowe i adekwatne do jej stanu klinicznego dziecka, pomimo stwierdzonych nieprawidłowości w postępowaniu personelu medycznego w SOR. Jak wynika z jednoznacznych wniosków opinii biegłych, brak jest związku przyczynowo – skutkowego pomiędzy  zachowaniem lekarzy i pozostałych członków personelu medycznego, a narażeniem Aleksandry P. na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia albo ciężkiego uszczerbku na zdrowiu lub na skutek w postaci jej śmierci. To choroba, na którą od urodzenia cierpiała dziewczynka, choć wcześniej nie wykryta, sprowadzała bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia i ostatecznie doprowadziła do śmierci dziecka. Decyzję o umorzeniu śledztwa zaskarżył pełnomocnik pokrzywdzonych. Postanowieniem z dnia 16 października 2026 roku Sąd Rejonowy w Brzesku utrzymał w mocy zaskarżone postanowienie - przekazał "Super Expressowi" prok. Mieczysław Sienicki, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Tarnowie.

Kilka miesięcy później na tym samym SORze w Brzesku odesłano, bez badań do domu 16–latka, który zgłosił się tam, bo bardzo źle się czuł. Chłopiec po kilku godzinach zmarł.

Nie ma winnych śmierci maleńkiej Oli.

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki

ROLKI