Byli pewni, że w schowku uwięziono człowieka. Zaskakujące wideo z apartamentowca

Z zamkniętego schowka na korytarzu malezyjskiego apartamentowca zaczął dobiegać niepokojący, stłumiony jęk. Przerażający dźwięk przypominał płacz zakneblowanego człowieka, co skłoniło lokatorów do natychmiastowego wezwania policji. Gdy nagranie przerażającego hałasu trafiło do sieci, sprawą zajęły się wyższe organy ścigania.

Nowoczesny apartamentowiec nocą. Na miniaturze zamknięte szare drzwi schowka. O tajemniczych odgłosach przeczytasz w Eska.
Autor: Wygenerowane przez AI

Przerażające odgłosy płaczu z zamkniętego schowka w malezyjskim apartamentowcu

Mieszkańcy jednego z apartamentowców w malezyjskim mieście Petaling Jaya przeżyli chwile grozy, gdy z korytarza zaczął dobiegać niepokojący dźwięk. Jak poinformował portal World of Buzz, nagranie dokumentujące to zdarzenie szybko wywołało ogromne poruszenie w sieci. Autorka filmu, określana jako pani A, zarejestrowała odgłosy przypominające cichy płacz, które wydobywały się z zamkniętego pomieszczenia gospodarczego.

Pani A wraz z mężem po raz pierwszy usłyszała nietypowy szum 1 sierpnia, gdy para przygotowywała się do wyjścia na kolację. Początkowo małżonkowie zignorowali sprawę, podejrzewając, że to zwykła awaria rur lub odgłosy pracującej pralki. Sytuacja stała się jednak znacznie bardziej niepokojąca, gdy wrócili do domu około północy.

Nocny powrót i podejrzenie uwięzienia człowieka

Dźwięk nie tylko nie ustał, ale zmienił swój charakter. Zdaniem lokatorów zaczął przypominać stłumiony jęk, brzmiący tak, jakby w pomieszczeniu znajdował się człowiek z kneblem w ustach. Zaniepokojeni mieszkańcy poprosili o pomoc ochronę budynku oraz pracowników technicznych, którzy otworzyli kilka zamkniętych schowków na korytarzu. Po oględzinach stwierdzili oni, że winna jest instalacja hydrauliczna, jednak lokatorzy wciąż czuli głęboki niepokój.

Małżeństwo postanowiło zgłosić sprawę na policję i pokazać funkcjonariuszom nagrane wideo. Pierwszy patrol stwierdził jednak, że bez dodatkowych dowodów niewiele da się zrobić. Dopiero po kontakcie z innym komisariatem na miejsce wysłano mundurowych, którzy przeszukali sąsiednie mieszkanie położone blisko schowka, ale nie znaleźli żadnych śladów przestępstwa.

Niepokojące wiadomości od sąsiadek i nagranie w sieci

Po opublikowaniu nagrania w mediach społecznościowych do pani A zaczęły zgłaszać się inne kobiety mieszkające w okolicy. Przekazały jej, że w przeszłości wielokrotnie słyszały w pobliżu krzyki oraz odgłosy, które kojarzyły im się ze znęcaniem się nad ludźmi. Autorka nagrania zaapelowała do internautów o zachowanie szczególnej ostrożności w takich sytuacjach.

Wątpliwości mieszkańców i internautów narastały, dopóki sprawą nie zajęły się wyższe organy ścigania. Sytuacja wymagała oficjalnego komentarza ze strony dowództwa lokalnej policji, aby uspokoić zaniepokojoną społeczność.

Oficjalne wyjaśnienie policji i prawdziwa przyczyna hałasu

Zagadkę ostatecznie rozwiązał szef policji dystryktu Petaling Jaya, komisarz Shamsudin Mamat. Oficjalnie potwierdził on, że funkcjonariusze przeprowadzili niezwykle szczegółową kontrolę całego budynku we współpracy z ochroną i nie wykryli żadnych podejrzanych okoliczności ani śladów przestępstwa.

Prawda okazała się zaskakująco prozaiczna, choć trudna do uwierzenia. Przerażający dźwięk, który brzmiał jak płacz uwięzionej kobiety, nie miał nic wspólnego z ludzkim dramatem. Oficjalną przyczyną mrożącego krew w żyłach hałasu okazało się wysokie ciśnienie wody w rurociągu budynku. To właśnie specyficzne drgania wewnątrz rur generowały tak niecodzienne, przypominające ludzki głos odgłosy. Policja zaapelowała do mieszkańców o spokój, jednocześnie przypominając, by w każdej podejrzanej sytuacji zawsze niezwłocznie informować służby.

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki