Spis treści
Niemal tysiąc jadowitych węży uciekło z hodowli podczas powodzi w południowych Chinach
Pamiętacie historię o 148 wężach ukrytych w krakowskiej piwnicy? Wydarzenia z południowych Chin to znacznie gorszy koszmar. Region ten od dłuższego czasu jest nękany przez gwałtowne ulewy, które doprowadziły do powodzi. Okazuje się jednak, że wielka woda nie jest tam jedynym problemem. Zniszczenie pewnej hodowli pozwoliło na ucieczkę niemal tysiąca węży, wśród których znajdują się gatunki jadowite. Według doniesień dziennika „South China Morning Post”, blisko 900 gadów wydostało się na wolność. Przerażeni mieszkańcy zgłaszają już, że widują je na drogach i w okolicach swoich domów.
Wszystkiemu winne wyjątkowo silne El Niño? To może być dopiero początek kataklizmów na świecie
Fatalna sytuacja powodziowa panuje głównie w Regionie Autonomicznym Kuangsi-Czuang. Lokalne władze były tam zmuszone do wprowadzenia najwyższego, czerwonego alertu powodziowego. Jak przekazują służby, na 55 rzekach i aż w 70 punktach pomiarowych woda przekroczyła stany ostrzegawcze. Przyczyną tego stanu rzeczy są nieustanne i bardzo obfite deszcze. Synoptycy uważają, że trudny sezon może być wynikiem silnego zjawiska klimatycznego o nazwie El Niño, zapowiadając kolejne wyzwania dla tego regionu.
Służby nadal szukają węży, które wydostały się z zalanej hodowli
Przywódca Chin, Xi Jinping osobiście nakazał maksymalną mobilizację wszelkich dostępnych sił ratunkowych. Państwowa telewizja CCTV poinformowała, że prezydent polecił nie tylko niesienie pomocy rannym i ewakuowanym, ale i kompleksowy przegląd infrastruktury. Służby mają obowiązek dokładnie skontrolować stan zbiorników wodnych, rzek i miejsc, gdzie mogą wystąpić osuwiska, a także udoskonalić systemy ostrzegania.
Tymczasem wciąż trwa intensywne poszukiwanie zbiegłych węży z uszkodzonej farmy. Władze wystosowały apel do mieszkańców o wzmożoną ostrożność i natychmiastowe alarmowanie służb w przypadku spotkania niebezpiecznych gadów.