Tu trafili ranni Polacy. Kapelan dostał telefon i otworzył dla rodzin kaplicę
Po katastrofie polskiego autokaru na Węgrzech część rannych trafiła do szpitala w Miszkolcu. Na miejscu pojawili się również bliscy poszkodowanych. O tym, co działo się w placówce, opowiedział „Faktowi” szpitalny kapelan Attila Gecse. „Dopiero po południu do mnie zadzwonili, żebym otworzył kaplicę, aby rodziny mogły tam pójść, pomodlić się i choć trochę odzyskać spokój” – powiedział duchowny. Kaplica została otwarta i pozostaje dostępna dla rodzin rannych. –„Jeśli ktoś chce, cały czas może tam pójść i się modlić” – mówi kapelan. Pomoc dla Polaków organizują również miejscowi wierni i zakonnicy. Chodzi przede wszystkim o zapewnienie noclegu osobom, które przyjechały na Węgry do swoich bliskich. „Są tutaj osoby, które pomagają. Zapewniają nocleg tym ludziom. Mamy też księdza Polaka, który nas wspiera” – relacjonuje Attila Gecse.
Katastrofa polskiego autokaru na Węgrzech. 12 osób nie żyje, kilkadziesiąt jest rannych
Do katastrofy doszło w nocy z soboty na niedzielę na autostradzie M3 we wschodniej części Węgier. Polski autokar wracał z pielgrzymki do Medziugorie w Bośni i Hercegowinie. Jechało nim 57 pasażerów i dwóch kierowców. Pojazd wypadł z drogi, wjechał do rowu i przewrócił się. Zginęło 12 osób, a 10 zostało ciężko rannych. Pozostali pasażerowie odnieśli lżejsze obrażenia. Większość podróżnych pochodziła z Podkarpacia. Kierowca autokaru został zatrzymany przez węgierską policję.