Do tragedii doszło przed prawosławnym kościołem w miejscowości Hammoud, w prowincji Karak na południu Jordanii. Wierni zgromadzili się, by pożegnać zmarłego. Nagle w pobliżu świątyni pojawił się samochód, z którego wysiedli uzbrojeni mężczyźni. Chwilę później rozpętało się piekło.
Przyjechali samochodem i zaczęli strzelać. Tragedia podczas pogrzebu
Jak informuje agencja Reuters, powołując się na jordańską telewizję Al-Mamlaka, napastnicy otworzyli ogień w kierunku uczestników pogrzebu.
Khaled Burqan, który uczestniczył w uroczystości, relacjonował, że jeden z mężczyzn miał karabin, a drugi pistolet. Strzelali przez kilka minut. Według relacji świadków w kościele i jego otoczeniu mogło znajdować się nawet 150–200 osób.
Dramatyczne sceny zarejestrowała kamera monitoringu. Jak podaje Reuters, na zweryfikowanym nagraniu widać trzy osoby strzelające w kierunku kościoła. Napastnicy kryli się za drzewami i niewielkim murem, a następnie pobiegli w stronę wejścia do świątyni.
Na miejscu pozostały tragiczne ślady ataku. Na nagraniach Reutersa widać krew na podłodze przy wejściu do kościoła.
Sześć osób zginęło, 28 zostało rannych. Trwają poszukiwania sprawców
Początkowo pojawiały się sprzeczne informacje dotyczące liczby ofiar. Jordańskie media informowały nawet o siedmiu zabitych i 34 rannych. Najnowszy komunikat jordańskiej Dyrekcji Bezpieczeństwa Publicznego mówi jednak o sześciu ofiarach śmiertelnych i 28 osobach rannych.
Na miejsce skierowano siły bezpieczeństwa. Służby rozpoczęły poszukiwania sprawców i ustalanie okoliczności tragedii.
Głos zabrał również król Jordanii Abdullah II, który określił strzelaninę mianem ataku terrorystycznego i zapowiedział surowe konsekwencje wobec odpowiedzialnych za tragedię.
— Atak terrorystyczny na Karak spotka się z najsurowszą odpowiedzią. Ci, którzy łudzą się, że mogą podzielić Jordańczyków swoimi kulami, nie mają szans wobec naszej jedności — oświadczył monarcha.
Król zapowiedział również, że sprawcy zostaną ukarani „żelazną pięścią”.
Na razie nie ujawniono, kim byli napastnicy ani dlaczego zaatakowali uczestników pogrzebu. Nie wiadomo również, czy celem była konkretnie miejscowa społeczność chrześcijańska. Trwa śledztwo w sprawie tragedii.