Kto jest właścicielem Księżyca? Przepisy z czasów zimnej wojny nie pozostawiają złudzeń

2026-04-07 15:00

Ludzkość przygotowuje się do spektakularnego powrotu na Srebrny Glob, a wszystko to dzieje się ponad pięć dekad od pierwszego załogowego lądowania. Inicjatywa Artemis systematycznie przyspiesza – po planowanym locie wokół naszego naturalnego satelity w ramach Artemis II, harmonogram przewiduje posadzenie astronautów na powierzchni podczas misji Artemis III, a następnie organizację wyprawy Artemis IV w 2028 roku. W obliczu tych ambitnych planów naturalnie rodzi się fundamentalne pytanie o to, kto tak naprawdę ma prawo do zarządzania tym pozaziemskim lądem.

Księżyc

i

Autor: Unsplash.com

Traktat o przestrzeni kosmicznej z 1967 roku rozwiązuje kwestię własności Księżyca

Kwestię przynależności terytorialnej w kosmosie precyzyjnie reguluje międzynarodowy Traktat o przestrzeni kosmicznej uchwalony w 1967 roku pod egidą Organizacji Narodów Zjednoczonych. Akt ten stanowi absolutny fundament prawny dla wszelkiej aktywności ludzi poza naszą planetą. Dokument ten bez cienia wątpliwości wskazuje, że żadne państwo na świecie nie ma prawa do terytorialnego zawłaszczania przestrzeni kosmicznej, do której zalicza się również nasz naturalny satelita.

Takie przepisy gwarantują, że nawet jeśli przedstawiciele danego kraju jako pierwsi wylądują w nieodkrytym dotąd rejonie, nie zyskują automatycznie prawa do ogłoszenia go swoją narodową własnością. W świetle międzynarodowych ustaleń Srebrny Glob stanowi powszechne dobro całej ludzkości, pozostając miejscem całkowicie otwartym dla wszelkich celów badawczych oraz misji eksploracyjnych.

Restrykcyjne przepisy dotyczące własności absolutnie nie oznaczają jednak blokady dla naukowego i technologicznego podboju. Wszystkie rządy – włączając w to Stany Zjednoczone – dysponują pełną swobodą w kwestii organizowania ekspedycji oraz sadzania lądowników na księżycowym gruncie. Funkcjonuje tutaj wyłącznie jeden kategoryczny wymóg zakazujący zgłaszania jakichkolwiek roszczeń majątkowych.

Układ księżycowy z 1979 roku nie przekonał mocarstw kosmicznych

Poza ogólnikowymi zapisami wspomnianego traktatu, społeczność międzynarodowa przygotowała znacznie dokładniejszy akt – oficjalnie nazwany Układem normującym działalność Państw na Księżycu i innych ciałach niebieskich z 1979 roku. Porozumienie to wprowadza między innymi kategoryczny zakaz wykorzystywania Srebrnego Globu do celów wojskowych, a dodatkowo porządkuje zasady prowadzenia badań oraz potencjalnego wydobywania tamtejszych surowców.

Zasadniczą barierą w funkcjonowaniu tego szczegółowego dokumentu jest jednak jego znikome znaczenie na arenie globalnej. Akt ten został ratyfikowany przez zaledwie kilkanaście państw świata, a na liście sygnatariuszy próżno szukać jakichkolwiek światowych potęg, które obecnie dominują w wyścigu o podbój kosmosu.

Patrząc z perspektywy praktycznej, status prawny naturalnego satelity Ziemi bywa bardzo często zestawiany z sytuacją panującą na Antarktydzie. Każdy kraj ma prawo wysłać tam swoich naukowców i realizować projekty badawcze, jednak symboliczne zatknięcie narodowej flagi w gruncie nie kreuje żadnych skutków prawnych i nie zamienia tego obszaru w podległe terytorium.

Dennis Hope i masowa sprzedaż prywatnych działek na Księżycu

Pomimo istnienia niezwykle transparentnych regulacji prawnych, na przestrzeni dziesięcioleci regularnie pojawiali się ludzie pragnący przejąć kontrolę nad księżycowym gruntem. W latach osiemdziesiątych ubiegłego stulecia Amerykanin Dennis Hope stwierdził, że odkrył potężną lukę w międzynarodowych przepisach kosmicznych. Zauważył on, że oenzetowski traktat kategorycznie zabrania państwom zawłaszczania ciał niebieskich, ale sprytnie pomija w swoich zakazach zwykłych obywateli oraz prywatne przedsiębiorstwa.

Wykorzystując tę rzekomą lukę, sprytny biznesmen obwołał się prawowitym posiadaczem układu słonecznego, powołał do życia przedsiębiorstwo Lunar Embassy i uruchomił handel wirtualnymi parcelami na powierzchni Księżyca oraz Marsa. Za zaledwie 19,99 dolara można było nabyć jeden akr kosmicznego gruntu. Mimo że te transakcje od początku były całkowicie pozbawione jakiegokolwiek znaczenia prawnego, pomysł przyciągnął tłumy kupców, gwarantując pomysłodawcy gigantyczne zyski finansowe.

W dzisiejszych realiach, kiedy to kolejne zaawansowane misje kosmiczne powoli przestają być jedynie sferą planów, a stają się namacalną rzeczywistością, dyskusje dotyczące praw własności na Srebrnym Globie powracają ze znacznie większą intensywnością. W tym gąszczu spekulacji i prawnych niuansów jeden fundament pozostaje całkowicie nienaruszony od wielu lat.

Powierzchnia naturalnego satelity naszej planety nie stanowi własności absolutnie żadnego państwa czy człowieka, co w praktycznym ujęciu czyni ją powszechnym dziedzictwem całej naszej cywilizacji.

Kosmiczne górnictwo. Powstaną kopalnie na Księżycu? Jak zmieni się praca górnika?
Sonda
Wierzysz w magiczną moc pełni Księżyca?

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki