Lekarze odradzają, ale Trump wie swoje. Łyka pigułki na malarię

2020-05-20 13:32 mw
Graniczny triumf Trumpa
Autor: AP Graniczny triumf Trumpa

Najpierw Donald Trump (74 l.) rozważał, że pomocne w walce z koronawirusem może okazać się picie wybielacza albo opalanie i ekspozycja na słońce. Po tym, jak został wyśmiany za swoje teorie, nie poprzestał na próbach znalezienia już dostępnego leku. Z pomocą miał mu przyjść lekarz, które polecił mu… pigułki na malarię.

Słowa Donalda Trumpa o nowym sposobie, który może zapobiec zachorowaniu na Covid-19, naturalnie wywołały kolejną burzę. Od jakiegoś czasu prezydent Stanów Zjednoczonych zachwala przyjmowanie hydroksychlorochiny, czyli składnika stosowanego w lekach przeciw malarii. – Codziennie biorę pigułki. Łączę je z cynkiem. Myślę, że to dobry wybór. Słyszałem o tym wiele pozytywnych historii  - tłumaczył Trump. Dodał też, że polecił mu je sam lekarz z Białego Domu. Dr Sean Conley faktycznie stwierdził, że Trump jest w dobrym stanie, a stosowanie hydroksychlorochiny przynosi potencjalnie więcej korzyści, niż ryzyka. Te zapewnienia i powoływanie się na badania dla wielu medyków brzmią kuriozalnie. 

Lekarze ostrzegają, że ci, którzy pójdą śladem Trumpa, może czekać fatalne skutki dla zdrowia, a nawet śmierć. Nie ma bowiem potwierdzenia, czy takie leki uchronią przed koronawirusem. Do skutków ubocznych leków przeciwmalarycznych należy chociażby zawał serca. Naukowcy również sprawdzili, czy podawany lek przeciwmalaryczny pacjentom z Covid-19 pomógł w wyzdrowieniu. Wyniki jednak nie pokazują, to właśnie hydroksylochlorochina miała wpływ na odzyskanie zdrowia. 

Kierowca tira z Łotwy wyprzedzał na skrzyżowaniu, przekraczał podwójną ciągłą

Rozwijamy nasz serwis dzięki wyświetlaniu reklam.

Blokując reklamy, nie pozwalasz nam tworzyć wartościowych treści.

Wyłącz AdBlock i odśwież stronę.

Najnowsze