Najpierw szaleńczy rajd, teraz poważne kłopoty. Filmiki polskich braci błyskawicznie obiegły Maltę

Miały być wakacje życia, a wyszła sprawa w sądzie! Dwaj polscy bracia, David (41 l.) i Arthur (39 l.), zamiast zwiedzać piękne maltańskie plaże i zabytki, urządzili sobie szaleńczy rajd wąskimi uliczkami wyspy. Wszystko nagrywali i wrzucali do internetu, jakby byli bohaterami gry komputerowej. Teraz, zamiast drinków z palemką, mają codzienne meldunki na komisariacie, gigantyczną kaucję i zakaz prowadzenia wszelkich pojazdów!

Nagrania z niebezpiecznego rajdu sprowadziły na nich kłopoty

Polacy mieszkający na co dzień w Niemczech wypożyczyli niewielką Kię Picanto i ruszyli na ulice Malty. Tyle że nie zamierzali jeździć jak zwykli turyści. Na nagraniach, które sami publikowali w mediach społecznościowych, widać było brawurową jazdę pod prąd, ignorowanie znaków drogowych, nielegalne nawroty i wyprzedzanie w miejscach, gdzie każdy rozsądny kierowca zdjąłby nogę z gazu. Internauci przecierali oczy ze zdumienia. – To cud, że nikogo nie zabili! – komentowali.

Filmiki błyskawicznie obiegły Maltę i wywołały prawdziwą burzę. Mieszkańcy byli wściekli, bo postawa dwójki turystów mogła skończyć się tragedią. Policja bardzo szybko namierzyła samochód dzięki monitoringowi. Śledczy zabezpieczyli też telefony, w których znaleziono nagrania dokumentujące ich „popisy”. I wtedy zaczęły się prawdziwe problemy. Malta dopiero co zaostrzyła przepisy wobec drogowych szaleńców. Tamtejsze prawo przewiduje kary nie tylko za samą niebezpieczną jazdę, ale też za publikowanie w internecie materiałów promujących skrajnie nieodpowiedzialne zachowania na drodze. Innymi słowy: chwalisz się pirackim rajdem w sieci? Możesz skończyć przed sądem.

Zamiast wakacji surowe konsekwencje

Przed obliczem Temidy mina szybko im zrzedła. Dwaj „królowie TikToka” nagle zamienili się w przestraszonych turystów. Przyznali się do winy, ale to nie uratowało ich przed surowymi środkami zapobiegawczymi. Sąd uznał, że mogą próbować opuścić wyspę, dlatego nie pozwolono im po prostu wrócić do Niemiec. Każdy z nich musiał wpłacić po 5 tysięcy euro kaucji, a dodatkowo ustanowiono poręczenie majątkowe po 30 tysięcy euro. Łącznie daje to równowartość około 150 tysięcy złotych! To jednak nie wszystko. Bracia mają obowiązek codziennie meldować się na komisariacie, obowiązuje ich godzina policyjna i całkowity zakaz prowadzenia pojazdów. Nie mogą wsiąść nawet na rower!

Zamiast krótkiego urlopu mają więc przymusowy pobyt na Malcie i potężne problemy z prawem. Ich sprawa wróci do sądu w lipcu. A wszystko przez kilka filmików dla internetowego poklasku.

Łódzcy policjanci uratowali mężczyznę z pożaru
Rozmowa na Plus
Kobieta w mundurze – blaski i cienie służby w policji

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki