Wybory w Izraelu bez zwycięzcy. Opozycja wzywa Netanjahu do odejścia
Wybory parlamentarne w Izraelu nie przyniosły jednoznacznego rozstrzygnięcia. Według pierwszych sondaży exit poll zarówno obóz premiera Benjamina Netanjahu, jak i jego przeciwnicy mogą liczyć na około 50 mandatów w 120-osobowym Knesecie. Do utworzenia rządu potrzeba co najmniej 61 miejsc.
Największą partią prawdopodobnie pozostanie Likud Netanjahu. Nie oznacza to jednak, że premier utrzyma władzę. Dużo będzie zależało od rozmów koalicyjnych. Ważną rolę mogą odegrać partie reprezentujące izraelskich Palestyńczyków, którym sondaże dają łącznie nawet 18 mandatów.
Opozycja żąda odejścia Netanjahu
Lider opozycji Gadi Ajzenkot ogłosił, że Izraelczycy zagłosowali przeciwko obecnemu rządowi.
– Społeczeństwo zagłosowało za zmianą. Zaufanie obywateli straciła koalicja, która poniosła klęskę. Izraelczycy opowiedzieli się przeciwko dalszym rządom Netanjahu – powiedział po zamknięciu lokali wyborczych.
Ajzenkot wezwał 77-letniego premiera do zaakceptowania wyniku wyborów i wycofania się z polityki. Zapowiedział też próbę utworzenia nowego rządu, który wprowadzi powszechny obowiązek służby wojskowej i będzie dążył do likwidacji Hamasu.
Netanjahu na razie nie odniósł się do wyników sondaży. Wcześniej apelował do swoich zwolenników o udział w głosowaniu i przekonywał, że Izrael potrzebuje silnego prawicowego rządu.
Rekordowa frekwencja. Izrael czeka na wyniki
Według podanych danych frekwencja wyniosła 77,7 proc. Był to jeden z najważniejszych wyborów w ostatnich latach. Kampanię zdominowały kwestie bezpieczeństwa, wojny oraz odpowiedzialności władz za atak Hamasu z 7 października 2023 roku.
Ostateczne wyniki mają być znane w najbliższych dniach. Jeśli nie uda się stworzyć większości, Izrael może czekać kolejny polityczny kryzys. W latach 2019–2022 kraj przeprowadził aż pięć wyborów parlamentarnych.