Nie żyje Adam Borejko. Polski podróżnik zmarł podczas wyprawy w Jakucji w pokoju hotelowym
Tragiczny finał miała ekstremalna wyprawa polskiego podróżnika Adama Borejki. Jak poinformowała Służba Ratownicza Republiki Sacha (Jakucji), mężczyzna zmarł w nocy z soboty na niedzielę w pokoju hotelowym we wsi Chandyga. Przyczyny śmierci nie są na razie znane, sprawę badają rosyjskie służby śledcze. Adam Borejko realizował samotną wyprawę rowerową z Jakucka do Ojmiakonu, miejscowości uznawanej za najzimniejsze stale zamieszkane miejsce na Ziemi. Trasa liczyła około 914 kilometrów, a dotarcie do celu planowane było na 18 lutego. Podróżnik 24 stycznia zarejestrował się w lokalnej służbie ratowniczej i przeszedł wymagany instruktaż bezpieczeństwa. Dzień później wyruszył w trasę. Wyprawa przebiegała zgodnie z planem. Borejko nocował po drodze w mniejszych miejscowościach, korzystając z gościny mieszkańców.
"Przybył w dobrym stanie, nie skarżył się na złe samopoczucie ani odmrożenia. Położył się spać"
31 stycznia po godzinie 20 dotarł do wsi Chandyga, gdzie zatrzymał się w hotelu. Z relacji lokalnych służb wynika, że podróżnik nie zgłaszał żadnych dolegliwości. – Przybył w dobrym stanie, nie skarżył się na złe samopoczucie ani odmrożenia. Położył się spać. Następnego ranka nie wychodził z pokoju – relacjonował pracownik hotelu w rozmowie z portalem sakhaday.ru. Początkowo personel uznał, że Borejko odpoczywa po wyczerpującym etapie podróży. Dopiero wieczorem, gdy nie dawał żadnych oznak aktywności, weszli do pokoju. Mężczyzna nie oddychał. Zgon stwierdzono około godziny 17.10 czasu lokalnego. Na miejscu pracują służby śledcze. Oficjalna przyczyna śmierci nie została jeszcze podana.
Adam Borejko był znanym w środowisku podróżników vlogerem i rowerowym globtroterem. W 2023 roku przejechał Saharę i Góry Wysokiego Atlasu w Maroku, mierząc się z temperaturami sięgającymi 50 stopni Celsjusza. Rok później przemierzył Indie z południa na północ, zdobywając wysokogórskie przełęcze w Himalajach, położone powyżej 5 tysięcy metrów nad poziomem morza. Jakucja miała być ostatnim etapem jego projektu, próbą zmierzenia się z przeciwieństwem pustynnego upału: ekstremalnym zimnem Syberii i trasą prowadzącą do Ojmiakonu. W Jakucji zimą temperatury regularnie spadają poniżej –40 stopni Celsjusza, a odległości między miejscowościami liczone są w setkach kilometrów.