New York Magazine: Donald Trump powiedział podczas uroczystości po śmierci Jimmy'ego Cartera, że umrze w ciągu 10 lat
W czerwcu Donald Trump skończy 80 lat. Kiedy w zeszłym roku zaczynał drugą kadencję prezydencką, był najstarszym prezydentem USA, jaki kiedykolwiek obejmował urząd. Nic dziwnego, że od czasu do czasu zaczynają krążyć różne plotki na temat stanu zdrowia Trumpa i tego, jak długo będzie w stanie rządzić Ameryką. A choć prezydent wydaje się być pełen energii i wigoru, to jak się okazuje, także on zaczyna pomału myśleć o rzeczach ostatecznych. Jak ujawnia New York Magazine, amerykański przywódca dość niedawno zaskoczył wszystkich słowami o tym... kiedy umrze. Skłoniła go do tego śmierć Jimmy'ego Cartera, jednego z jego poprzedników. Carter pełnił swoją funkcję w latach 1977-1981, zmarł 29 grudnia 2024, a w dniach 4-9 stycznia 2025 odbywały się uroczystości pogrzebowe. Właśnie to skłoniło do refleksji aktualną głowę państwa.
„Widmo śmierci czasami pojawia się w rozmowach o roku 2028”
Oglądając telewizję w Mar-a-Lago i patrząc na trumnę dawnego amerykańskiego przywódcy wystawioną na Kapitolu, Donald Trump nagle powiedział, kiedy zakończy się także jego życie. „Wiecie, za dziesięć lat to będę ja”. Usłyszeli to wszyscy obecni wówczas w pokoju. Skoro uwaga ta padła na początku 2025 roku, oznacza to, że Trump oszacował, iż umrze najdalej na początku 2035. Jak dodaje New York Magazine, jeden z wysokich rangą urzędników Białego Domu powiedział, że „widmo śmierci czasami pojawia się w rozmowach o roku 2028”, kiedy doradcy zastanawiają się nad tym, czy prezydent zechce odejść z polityki, czy nie. Przeważa podobno opinia, że Trump chce rządzić jak najdłużej i absolutnie nie ma ochoty na odpoczynek. Ponoć często powtarza, co mówił mu ojciec: "Tu reitre is to expire", czyli „Przejście na emeryturę to koniec”.