Liczba ofiar burzy śnieżnej w Ameryce Północnej to około 100. Nie widać końca zimowego kataklizmu
Rośnie liczba ofiar zimowego kataklizmu! Nie żyje już około stu osób, w większości zgony miały miejsce w USA, dwie ofiary potwierdzono w kanadyjskim Montrealu. Ekstremalne mrozy, intensywne opady śniegu i oblodzenie sparaliżowały znaczną część kraju. NBC News podaje, że ofiary śmiertelne to zarówno osoby, które zmarły z powodu wychłodzenia organizmu, jak i ofiary wypadków drogowych. Ponad 100 tysięcy odbiorców w stanach Tennessee i Missisipi wciąż pozostaje bez dostaw energii elektrycznej. Szczególnie trudna sytuacja panuje na południu kraju, gdzie intensywne opady śniegu i oblodzenie doprowadziły do masowych przerw w dostawach prądu. Władze alarmują, że mieszkańcom uwięzionym w domach zaczyna brakować żywności, leków oraz innych podstawowych artykułów. W Missisipi do odblokowania autostrad, na których porzucone pojazdy uniemożliwiły przejazd, skierowano 135 pługów śnieżnych i żołnierzy Gwardii Narodowej wyposażonych w holowniki. W Tennessee i Missisipi dostęp do części regionów pozostaje utrudniony z powodu zerwanych linii energetycznych i powalonych drzew.
Obecna fala mrozów „może być najdłuższym okresem intensywnego zimna od kilkudziesięciu lat”
Bardzo trudne warunki utrzymują się w Ameryce Północnej od niemal tygodnia i niestety nic nie wskazuje na to, by tak tęga zima miała się skończyć. Meteorolodzy ostrzegają, że to jeszcze nie koniec. Zimne masy powietrza mają utrzymać się na wschodnim wybrzeżu USA co najmniej do przyszłego tygodnia. W najbliższy weekend spodziewana jest kolejna fala arktycznego chłodu, a w Karolinie Północnej i Południowej oraz w Wirginii prognozowane są silne śnieżyce. Narodowa Służba Meteorologiczna USA nie wyklucza, że obecna fala mrozów „może być najdłuższym okresem intensywnego zimna od kilkudziesięciu lat”.