Alarm na pokładzie samolotu z Warszawy do Tel Awiwu. Pilot omyłkowo zgłosił porwanie
Niecodzienna sytuacja wydarzyła się we wtorek podczas lotu z Warszawy do Tel Awiwu. Samolot wykonujący rejs LO155 zgłosił stan zagrożenia. Izraelskie siły powietrzne poderwały dwa myśliwce. Polskie Linie Lotnicze LOT potwierdziły, że podczas lotu doszło do zgłoszenia alarmowego. Jak przekazał rzecznik przewoźnika Krzysztof Moczulski, załoga zgłosiła stan zagrożenia, jednak w trakcie dalszej łączności z kontrolą ruchu lotniczego alarm został odwołany. Rejs LO155 był wykonywany Airbusem A320 należącym do linii Electra Airways. Po odwołaniu alarmu zdecydowano o skierowaniu samolotu na lotnisko bazowe przewoźnika w bułgarskim Burgas.
Według serwisu FlightRadar24 samolot wystartował z Lotniska Chopina w Warszawie około godziny 10.30
Według izraelskiego portalu Ynet do incydentu doszło, gdy samolot znajdował się w przestrzeni powietrznej Turcji. Pilot miał przez pomyłkę nacisnąć przycisk służący do zgłoszenia porwania maszyny. Taki sygnał uruchamia procedury bezpieczeństwa i jest traktowany bardzo poważnie przez służby lotnicze oraz wojsko. Maszyna kontynuowała lot w kierunku Cypru, jednak nie otrzymała zgody na lądowanie. Następnie zawróciła i obrała kurs na Bułgarię. Portal Mako podał, że pilot szybko poinformował kontrolerów lotów, iż alarm został wywołany przez pomyłkę. Mimo to izraelskie służby wdrożyły wszystkie obowiązujące procedury.
Jak informuje „Times of Israel", po otrzymaniu informacji o możliwym porwaniu i utracie kontaktu z samolotem izraelskie lotnictwo poderwało dwa myśliwce. Po odzyskaniu łączności z załogą armia poinformowała, że sytuacja została opanowana. Według serwisu FlightRadar24 samolot wystartował z Lotniska Chopina w Warszawie około godziny 10.30. Doleciał w okolice Cypru, po czym zawrócił i został przekierowany do Burgas. Izraelskie media podkreślają, że tego typu zdarzenia należą do bardzo rzadkich. Zapowiedziano wszczęcie śledztwa, które ma wyjaśnić, jak doszło do błędnego zgłoszenia sygnału o porwaniu. Na razie nie ma informacji, aby któremukolwiek z pasażerów lub członków załogi coś się stało. Wszystko wskazuje na to, że alarm był wynikiem pomyłki, jednak okoliczności zdarzenia zostaną szczegółowo zbadane.