- Demokratyczna Republika Konga mierzy się z rekordową epidemią eboli, gdzie co pół godziny ginie jedna osoba, a bilans ofiar już przekroczył poprzednie fale.
- Brak szczepionki na wariant bundibugyo oraz głęboka nieufność społeczna wobec medycyny dramatycznie utrudniają walkę z wirusem.
- Odkryj, dlaczego ta epidemia jest najszybciej rozprzestrzeniającą się w historii i czy istnieje nadzieja na jej wyciszenie w nadchodzących miesiącach.
"Epidemia w Demokratycznej Republice Konga zabija średnio jedną ofiarę co 30 minut" - przekazał w poniedziałek, 17 sierpnia, koordynator pomocy humanitarnej ONZ, Tom Fletcher. Sytuacja jest o tyle zła, że w tej chwili nie ma szczepionki ani możliwości specjalnego leczenia przeciwko wariantowi bundibugyo, który odpowiada za obecną falę zachorowań w kraju.
Ebola zabija co 30 minut. Najgorsza epidemia w historii
Agencja AFP informuje, że wirus rozprzestrzenił się już na sześć prowincji. Sytuację komplikuje tam słaba infrastruktura medyczna oraz obecność grup zbrojnych. Nie pomaga także duża nieufność mieszkańców do opieki zdrowotnej. Chorzy nie chcą się leczyć. Według Światowej Organizacji Zdrowia (WHO) ponad 70 proc. chorych umiera w swoich społecznościach, a nie w ośrodkach leczenia. Wielu podejmuje decyzję, by szukać pomocy dopiero, gdy stadium choroby jest już zaawansowane.
Co dalej? WHO informuje
"Obecny bilans ofiar śmiertelnych już przekroczył liczbę zmarłych podczas poprzedniej, najtragiczniejszej dotąd epidemii eboli w DRK. W latach 2018-20 zmarło 2299 z 3381 zakażonych osób" - czytamy. Obecna epidemia jest najszybciej rozprzestrzeniającą w historii. WHO liczy, że liczba ofiar zacznie spadać w ciągu trzech najbliższych miesięcy, a epidemia zacznie się wyciszać. PAP przypomina, że ebola wywołuje ciężką gorączkę krwotoczną i może prowadzić do śmierci w krótkim czasie. Od czasu pierwszych odnotowanych przypadków wirusa w 1976 r. choroba zabiła w Afryce ponad 15 tys. osób.