Mimo deklaracji wsparcia dla zrozpaczonej rodziny zmarłych sióstr, jakie wyrażał nawet sam prezydent Andrzej Duda, Józef Chrzanowski, dziadek ofiar z Nicei, oskarża władze o brak pomocy. Twierdzi, że w Ministerstwie Spraw Zagranicznych panuje ogromne zamieszanie i że udzielają im małej ilości informacji. Narzeka także, że pozostałe dwie wnuczki, które również były w Nicei podczas zamachu, musiały wracać z Francji na własną rękę. Aby zidentyfikować ciała Magdy i Marzeny do Francji miał lecieć tata dziewczyn, jednak jego kiepski stan psychiczny nie pozwala mu na tak dalekie podróże. Poinformowano ich zatem o możliwości identyfikacji na podstawie zdjęć, ale, jak twierdzi pan Józef, to jeszcze nic pewnego. Rodzina może więc tylko czekać na dalsze informacje. MSZ natomiast również czeka - na dokument potwierdzający śmierć Polek. - Chcielibyśmy godnie pochować nasze dziewczynki i uspokoić się po tym koszmarze - mówi pan Chrzanowski w rozmowie z Faktem. Tymczasem wszystkie ich ruchy są wstrzymane do czasu aż Francja wyda odpowiednie dokumenty.
Zobacz: Dzięki tym zdjęciom rozpoznają ciała zabitych Polek