Oto, co mówili kosmonauci uczestniczący w misji Artemis. Ciemna strona Księżyca wywołała gwałtowne reakcje
Misja Artemis II to bez wątpienia jedno z najważniejszych wydarzeń w dziejach eksploracji kosmosu. Czteroosobowa załoga statku Orion – Reid Wiseman, Victor Glover, Christina Koch i Jeremy Hansen – oglądali ze statku Orion takie części Księżyca, jakich jeszcze ludzkie oko bezpośrednio nie oglądało. Były tam jak dotychczas tylko sondy bezzałogowe. W dodatku 6 kwietnia 2026 roku astronauci oddalili się od Ziemi na rekordową odległość 406 771 kilometrów. Tym samym pobili wynik ustanowiony w 1970 roku przez załogę Apollo 13. Kosmonauci byli tym wszystkim oszołomieni. Jeremy Hansen powiedział: "To, co teraz widzimy, jest oszałamiające. Trudno to porównać z czymkolwiek, co znałem wcześniej. To po prostu niewiarygodne".
Załoga Misji Artemis obserwowała rozbłyski na ciemnej stronie Księżyca. Był to deszcz meteorytów
Podczas przelotu za Księżycem astronauci znaleźli się w miejscu, które przez dekady pozostawało poza zasięgiem ludzkiego wzroku. Owszem, niewidoczna strona była fotografowana przez sondy, ale to nie to samo, co zobaczyć ją na własne oczy. Tam dominują ogromne kratery, nierówności i ślady nieustannych bombardowań meteorytów. Victor Glover opisywał to tak: "Po tym wszystkim, co widzieliśmy wcześniej, teraz wygląda to jak science fiction. To jest po prostu nierealne". Powiedział to, gdy zobaczył uderzenia meteoroidów, widoczne jako krótkie błyski na powierzchni Księżyca. Do tego doszło jeszcze jedno widowisko – zaćmienie Słońca przez Księżyc widziane z kosmosu.