Tragedia polskiej rodziny w Czechach. Nie żyją matka, syn i przyjaciółka rodziny. Ojciec i drugi syn ciężko ranni
Do tego tragicznego wypadku doszło w nocy z 31 lipca na 1 sierpnia na 21. kilometrze autostrady D52 w pobliżu Pohořelic w Czechach. Jak podał portal Hasici.cz, zderzyły się tam trzy samochody osobowe po tym, jak pierwszy z nich zatrzymał się po zderzeniu z dzikiem. Zgłoszenie wpłynęło do strażaków około 15 minut po północy. Na miejsce skierowano jednostki z Pohořelic i Židlochovic. Ratownicy musieli użyć specjalistycznego sprzętu, aby wydostać poszkodowanych z rozbitego auta. Cała rodzina - jak się okazało, Polacy ze Śląska - była w poważnym stanie. Prowadzono reanimację dwóch kobiet, ale nie udało się ich uratować. Lekarz stwierdził ich zgon na miejscu. Ciężko ranny mężczyzna został przewieziony do szpitala uniwersyteckiego w Brnie. Do szpitala trafiło też dwoje dzieci. Jedno z nich było w stanie krytycznym i zostało przetransportowane śmigłowcem do szpitala dziecięcego w Brnie. Drugie przewieziono karetką. Później czeska policja potwierdziła, że jedno z dzieci zmarło.
„W jednej chwili Marcin stracił ukochaną żonę i dziecko, a młody Tymek mamę i brata. Świat, który znali, rozpadł się na kawałki”
Wszyscy zabici i ranni byli Polakami. Zginęła matka, jedno z dzieci i przyjaciółka rodziny, przeżyli ojciec i drugi syn, są jednak w poważnym stanie. Zdjęcia rodziny i informacje o wypadku zamieścili bliscy na portalu Zrzutka. „W wypadku zginęła Mama Patrycja oraz jej syn Hubert i przyjaciółka rodziny Magda” – napisali organizatorzy zbiórki. Ojciec Marcin i drugi syn, Tymek, przeżyli, ale zostali poważnie ranni. Nadal przebywają w Czechach. „Obecnie przebywają w szpitalu w Czechach, gdzie walczą o powrót do zdrowia — zarówno fizycznego, jak i psychicznego” – przekazali bliscy. Rodzina i przyjaciele rozpoczęli zbiórkę pieniędzy. Środki mają zostać przeznaczone na transport ciał do Polski, organizację pogrzebów, leczenie, rehabilitację i pomoc psychologiczną.
„W jednej chwili Marcin stracił ukochaną żonę i dziecko, a młody Tymek mamę i brata. Świat, który znali, rozpadł się na kawałki” – napisano w opisie zbiórki. Organizatorzy podkreślają, że przed rannymi jest długa droga do zdrowia, a Marcin przez dłuższy czas może nie być w stanie wrócić do pracy. „Ból po stracie Bliskich jest niewyobrażalny, ale możemy sprawić, że powrót do codzienności nie będzie obciążony brakiem środków na leczenie i godny pochówek” – czytamy na stronie zbiórki.