- Zaproszenie Władimira Putina na szczyt G20 w Miami wywołało dyplomatyczną burzę, jednak Kreml jeszcze nie potwierdził jego obecności.
- Rosyjskie żądania terytorialne wobec Ukrainy nadal uniemożliwiają wznowienie rozmów pokojowych, mimo prób inicjowanych przez Donalda Trumpa.
- Czy unijni liderzy, w tym polski prezydent, staną do wspólnego zdjęcia z agresorem? Odkryj, dlaczego udział Rosji w szczycie to test dla światowej dyplomacji.
Zaproszenie Putina do Miami wywołało sporo kontrowersji, choć na razie nie wiadomo, czy rosyjski dyktator w ogóle je przyjmie. W czwartek, 24 września rzecznik Kremla, Dmitrij Pieskow, powiedział, że na razie nie ma decyzji w sprawie możliwego spotkania prezydenta USA Donalda Trumpa z rosyjskim przywódcą Władimirem Putinem w grudniu tego roku. Interfax przekazał, że "Moskwa docenia to zaproszenie i że odpowiednia decyzja w tej sprawie zostanie dopiero podjęta".
Putin na jednym zdjęciu ze światowymi przywódcami?
Negocjacje pokojowe, które szumnie zapowiadał od początku swojej kadencji Donald Trump, już dawno utknęły w martwym punkcie, a agresja Rosji jest coraz większa - wymierzana już nie tylko w Ukrainę, ale także państwa NATO, w tym Polskę. Trump najwyraźniej liczy, że zaproszenie Putina na Florydę może być okazją do wznowienia rozmów. PAP przypomina jednak, że podczas poprzednich rund negocjacji z Ukrainą Kreml przedstawił listę warunków. Według rządu w Kijowie i strony amerykańskiej głównym punktem niezgody między Rosją a Ukrainą pozostają rosyjskie żądania terytorialne. Kreml domaga się od Ukrainy całkowitego zrzeczenia się suwerenności nad Krymem oraz obwodami donieckim, ługańskim, zaporoskim i chersońskim. Ukraina nie akceptuje tych żądań i uważa je za kapitulację.
Co zrobią przedstawiciele UE?
Warto zwrócić uwagę, że Polskę będzie na szczycie G20 reprezentował prezydent Karol Nawrocki, który stanie obok innych światowych liderów. Trudno sobie wyobrazić, że wszyscy wspólnie zapozują na jednym zdjęciu z Putinem. Do sprawy zaproszenia Rosji na szczyt odniósł się w czwartek rzecznik Komisji Europejskiej Olof Gill. "Po pierwsze, należy pamiętać, że Rosja pozostaje członkiem G20. Ma zatem prawo do udziału w spotkaniach G20, w tym na szczeblu ministerialnym i przywódców". Jednocześnie dodał, że "G20 pozostaje kluczowym forum zajmującym się obecnymi i pojawiającymi się globalnymi wyzwaniami, z których część jest konsekwencją rosyjskiej wojny przeciwko Ukrainie".
Gill nie chciał odpowiedzieć na pytanie, czy szefowa KE Ursula von der Leyen jest gotowa przebywać w tym samym pomieszczeniu z Putinem, jeśli ten przyjedzie do Miami, oraz czy przedstawiciele UE mogliby np. zbojkotować wspólne zdjęcie. "Powiedziałem już wszystko, co mogłem dzisiaj powiedzieć na ten temat. Zobaczymy, jak rozwinie się sytuacja, i być może będziemy mogli powiedzieć więcej w przyszłości".