Władimir Putin zabiera głos w sprawie ataku na Europę. Jasna deklaracja z Kremla

2026-09-26 7:56

Przywódca Federacji Rosyjskiej odniósł się do doniesień o potencjalnym rozszerzeniu konfliktu zbrojnego na kraje Starego Kontynentu. Władimir Putin kategorycznie zaprzecza planom zbrojnej inwazji na Europę, jednocześnie kierując poważne oskarżenia w stronę państw bałtyckich oraz władz w Kijowie. W kwestii ewentualnego rozejmu z Ukrainą polityk deklaruje otwartość, jednak uzależnia podjęcie negocjacji od chłodnej kalkulacji własnych korzyści.

Portret Władimira Putina w ciemnym garniturze i krawacie. O jego deklaracjach dotyczących Europy przeczytasz na SE.
Autor: photoibo/ Shutterstock Prezydent Władimir Putin w ciemnym garniturze i czerwono-niebieskim krawacie, z zamyśloną miną, symbolizuje władzę w kontekście wrogiego przejęcia firmy Canpack. Więcej o rosyjskich decyzjach gospodarczych przeczytasz na Super Biznes.

Władimir Putin o rzekomym ataku zbrojnym na europejskie państwa

Temat trwającego konfliktu został poruszony przez rosyjskiego przywódcę w trakcie petersburskiego Międzynarodowego Forum Kultury. W kuluarowych rozmowach z przedstawicielami prasy włodarz Kremla skomentował narastające na Zachodzie obawy przed eskalacją działań militarnych i atakiem na kolejne kraje.

Polityk kategorycznie zaprzeczył, aby władze na Kremlu planowały wywołanie konfliktu zbrojnego z państwami w Europie.

– Chcę raz jeszcze podkreślić: nie przygotowujemy się do żadnych działań zbrojnych przeciwko Europie – powiedział Putin.

Zdaniem polityka część państw w Europie celowo kreuje wizerunek Moskwy jako niebezpieczeństwa, starając się w ten sposób wytłumaczyć własne przygotowania do nadchodzącego starcia.

Tego typu zachowania określił mianem „prowokacji” oraz „celowego podgrzewania sytuacji”. Dodał również, że rządy w Europie starają się traktować państwo ukraińskie jako użyteczny instrument do walki z Moskwą, co pozostaje wyłącznie osobistą narracją ze strony gospodarza Kremla.

Władimir Putin oskarża państwa bałtyckie o łamanie praw

W trakcie wystąpienia poruszono kwestię mniejszości rosyjskojęzycznej zamieszkującej kraje bałtyckie. Według prezydenta Kreml zdaje sobie sprawę z rzekomego naruszania praw tych obywateli, na co zamierza stanowczo reagować zgodnie z międzynarodowymi przepisami, skupiając się — jak sam stwierdził — głównie na „sferze humanitarnej”.

Powyższe deklaracje idealnie współgrają z długofalową narracją polityczną władz w Moskwie, dotyczącą obywateli rosyjskojęzycznych żyjących za granicą.

W trakcie spotkania dziennikarze dopytywali również o szanse na przerwanie ognia i powrót do negocjacji z Kijowem.

Według polityka zawarcie rozejmu to nadal jedna z branych pod uwagę opcji. Zaraz potem dodał, że władze w Moskwie muszą jednak najpierw spokojnie skalkulować, co dokładnie będzie dla nich najbardziej opłacalne.

– Po tym wszystkim, co oni zrobili, musimy się dobrze zastanowić, co powinniśmy zrobić w zamian – powiedział Putin, odnosząc się do ukraińskich ataków na terytorium Rosji.

Prezydent twierdził, że to wyłącznie strona ukraińska odpowiada za eskalację napięcia, zarzucając jej organizację „prowokacyjnych” uderzeń w czasie niedawnych wyborów w Rosji. Podkreślił, że te wydarzenia z pewnością wywołają nieuniknioną i „trwałą reakcję” ze strony Kremla.

Czy rosyjska armia ruszy na Polskę?:

Władimir Putin ostrzega: „To oni to zaczęli”

Polityk poruszył również temat rosyjskich uderzeń odwetowych.

– To oni to zaczęli. Wszędzie, na każdym froncie. Czy to są igraszki, dziecięce zabawy? – mówił rosyjski przywódca.

Jak podają media, lider uważa, że Ukraina powinna wręcz boleśnie „odczuć” siłę moskiewskiego odwetu. Według niego obecne posunięcia tamtejszych władz jedynie drastycznie pogarszają los samego Kijowa.

Kwestia ewentualnego rozejmu to bezsprzecznie dominujący punkt w wystąpieniu polityka. Gospodarz Kremla co prawda nie zamknął drzwi do dyplomacji, jednak uzależnił podjęcie jakichkolwiek rozmów od zimnej analizy własnych zysków.

Zgodnie z depeszą AFP przywoływaną przez serwis PAP, koordynowane przez Waszyngton próby rozmów o rozejmie na froncie do dziś nie zaowocowały najmniejszym przełomem.

Włodarz zrzuca pełną odpowiedzialność za sytuację na posunięcia rządu w Kijowie oraz Zachodu. Obrońcy, podobnie jak państwa na kontynencie europejskim, kategorycznie odrzucają taką wizję konfliktu. W związku z tym wygłoszone tezy należy rozpatrywać wyłącznie w kategorii prywatnych opinii i stałego składnika agresywnej propagandy reżimu.

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki

ROLKI