Pół roku strona polska nie mogła się doprosić o zabezpieczenie szczątków maszyny, które zajęło Rosjanom niecałe cztery dni. Aż trudno uwierzyć jak sprawnie poszło wybudowanie i zamontowanie specjalnego namiotu. Zadaszenie z impregnowanej tkaniny wykonali pracownicy wojskowej fabryki lotniczej w Smoleńsku.
Przeczytaj koniecznie: Wrak tupolewa rozkradziono! W szczątkach samolotu brakuje silnika i foteli?
Jak poinformowała PAP brezentowa plandeka, którą przykryto wrak ma powierzchnię 2,5 tys. metrów kwadratowych. Andriej Jewsiejenkow, rzecznik gubernatora w Smoleńsku Siergieja Antufjewa zapewnia, że namiot ma taką konstrukcję, że do wraku maszyny można podejść w każdej chwili. Szczątki ogrodzono też 3-metrowym metalowym płotem. Całość kosztowała Rosjan 100 tysięcy złotych.
Patrz też: Rosjanie chcą wyrzucić wrak tupolewa na złom
Rosjanie przyspieszyli prace nad budową namiotu, żeby zdążyć do 10 października. W najbliższą niedzielę rodziny ofiar udadzą się do Rosji na pielgrzymkę. Bliscy zmarłych nie będą musieli już bezradnie patrzeć jak resztki samolotu, który pogrzebał ich krewnych rdzewieją pod gołym niebem.