Klaudia Zwolińska po zwycięstwie w plebiscycie "Przeglądu Sportowego" na najlepszego sportowca roku przyznała w rozmowie z PAP, że trzymiesięczna praca całego jej zespołu przyniosła efekty.
- To była kampania. Jeśli jakiś polityk będzie potrzebował pomocy, to doradzę. To były szalone trzy miesiące. Ogromne tempo. Działania mojego zespołu były bardzo skoncentrowane. Wiedzieliśmy, co i jak chcemy zrobić, wiedzieliśmy co publikować, gdzie jechać, co robić, kogo zachęcać - opisała wicemistrzyni olimpijska z Paryża, dodając że w Nowym Sączu, skąd pochodzi, i powiecie limanowskim trudno było nie zauważyć plakatów. Zachęcały one do głosowania na Zwolińską z prostym komunikatem, jak to trzeba zrobić.
Klaudia Zwolińska sportowcem roku. Tak wygląda, gdy zrzuci "służbowe" ubrania. Figura marzenie
Klaudia Zwolińska została sportowcem roku i obrywa. Odpowiada krytykom
Ta praca tak ją wciągnęła, że potrafiła obudzić się w środku nocy, mając przygotowany przekaz: „cześć, nazywam się Klaudia Zwolińska i zostałam nominowana”.
- Moja wygrana to taki symbol, że wywodząc się z niszowej dyscypliny jest to możliwe. Cieszę się, że taki „no name”, jak mnie ładnie nazwali, wygrał taki plebiscyt - dodała.
Zwolińska przy swojej nominacji miała olbrzymi atut w postaci dwóch złotych (K1 i C1) i jednego brązowego medalu (cross) mistrzostw świata w kajakarstwie górskim, wywalczonych w Australii. Co prawda docierały do niej negatywne komentarze, że ta wygrana jej się nie należała. Tak naprawdę przyznała, że liczyła na miejsce w pierwszej trójce plebiscytu.
- Miałam wrażenie, że właśnie dużo osób się cieszy, że taka świeżość napłynęła. Że ktoś inny, ktoś niespodziewany, że to była właśnie niespodzianka i to wcale nie przyszło za darmo. A co może dać tytuł Sportowca Roku, jak nie trzy medale mistrzostw świata. To znaczy, że jest to możliwe. Potwierdziłam swoją obecność w elicie polskiego sportu, ale do ikon mi jeszcze brakuje - oceniła.
Gala Mistrzów Sportu: Wyniki. Klaudia Zwolińska sportowcem roku! Zaskoczenie?
Burza po Gali Mistrzów Sportu i porażce Igi Świątek
Kajakarka przyznała, że po sukcesie w plebiscycie spotkała ją już niejedną przykra sytuacja. Związane jest to m.in. z udzielaniem wywiadów. Zauważyła, że niektórzy dziennikarze wyciągają z kontekstu jej wypowiedzi, „jakąś rysę i robią z tego tytuły, które potem się bardzo mocno klikają”. Zaznaczyła, że nie jest do tego przyzwyczajona i jest to dla niej po prostu krzywdzące, a niektóre reakcje osób wręcz szokujące.
Zwolińska przyznała, że rozpoznawalność dyscypliny w Polsce się zmienia. Na spotkaniach nie musi już tłumaczyć, na czym polega slalom w kajakarstwie górskim. Ludzie ją dobrze kojarzą. Są chętne dzieci do uprawiania tego sportu. Brakuje tylko infrastruktury. Ma nadzieję, że powstanie tor w Nowym Sączu, a renowacji zostanie poddany ten istniejący, w Krakowie.
Od anonimowości do gwiazdy: "Rodziny podchodzą po autografy" – mówi Klaudia Zwolińska
- Kajakarstwo można trenować wszędzie. Można zacząć na Wiśle, na moim Dunajcu czy na jakiejkolwiek innej rzece czy zbiorniku wodnym. Bardzo chcę połączyć nasze środowisko kajakowe, które uważam, że działa osobno. W czasie plebiscytu się połączyliśmy i widzieliśmy, jaka to była moc - stwierdziła.
Pod względem sportowym rok 2026 dla Zwolińskiej będzie ważny, gdyż lipcowe mistrzostwa świata w Oklahoma City, będące kwalifikacją olimpijską, zostaną rozegrane na torze-arenie igrzysk Los Angeles 2028. Poprzedzą je dwa Puchary Świata, w Słowenii i Czechach, gdzie także będzie można uzyskać bilet olimpijski.