Numer Meghan Markle wyciekł do internetu. Nowa afera wokół książęcej pary
Teraz każdy będzie mógł zadzwonić do Meghan Markle, żeby pogadać o układaniu jadalnych kwiatów na babeczkach? Jak piszą „The Sun” i "Daily Mail", w sieci mają krążyć zrzuty ekranu z grupy na WhatsAppie, do której niedawno dołączyła Meghan. Była to grupa rodziców o nazwie „Year 3”. Należą do niej matki i ojcowie dzieci chodzących do brytyjskiej szkoły, z której Meghan zabrała swoje dzieci zaledwie po dwóch dniach nauki. Markle według medialnych relacji miała przedstawić się innym rodzicom i podziękować za ciepłe przyjęcie.
Później zrzuty ekranu z rozmowy zaczęły być udostępniane poza grupą. W ten sposób numer telefonu księżnej Sussex miał trafić do innych osób. Harry i Meghan nie skomentowali sprawy. Osoby z ich otoczenia przekazały jednak, że są rozczarowani zachowaniem rodziców, którzy mieli rozpowszechniać te informacje. Czyżby właśnie to było prawdziwym powodem zabrania Archiego i Lilibet ze szkoły?
Podczas jednego z przejazdów do szkoły samochody ochrony i auto z dziećmi miały zostać rozdzielone przez korki
Oficjalnie rodzice zdecydowali się przenieść ich do innej placówki z powodu obaw dotyczących bezpieczeństwa podczas dojazdów.
Podróż z domu miała trwać około 35 minut, ale w godzinach szczytu wydłużała się nawet do godziny. Podczas jednego z przejazdów samochody ochrony i auto z dziećmi miały zostać rozdzielone przez korki. Ochroniarze uznali, że taka sytuacja jest zbyt niebezpieczna.
Archie i Lilibet mają teraz rozpocząć naukę w innej szkole, znajdującej się bliżej domu rodziny. Wcześniej uczestniczyli tam już w zajęciach próbnych. Według gazety ochroniarze Harry'ego i Meghan są zadowoleni, że codzienna droga będzie znacznie krótsza.