Spis treści
Bałtyk podnosi się szybciej, niż sądzono
Według ustaleń cytowanych przez „Bild”, poziom Morza Bałtyckiego może wzrosnąć do 2100 roku nawet o 80 centymetrów. Główną przyczyną jest topnienie lodowców na Grenlandii i Antarktydzie, co – jak podkreślają eksperci – odpowiada za dwie trzecie globalnego wzrostu poziomu mórz. Reszta to efekt ocieplania się oceanów.
Polecany artykuł:
Najnowsze analizy potwierdzają, że Niemcy należą do krajów najbardziej narażonych na skutki podnoszenia się poziomu morza w regionie bałtyckim. Badania z ostatnich lat wskazują, że ekstremalne poziomy wody i powodzie sztormowe będą coraz częstsze, a ryzyko dla nisko położonych terenów – znacząco wzrośnie.
Fehmarn: północ i zachód wyspy pod wodą?
Szczególnie alarmujące są symulacje wykonane przez naukowców z HafenCity Universität Hamburg. Wynika z nich, że już przy wzroście poziomu morza o 47 centymetrów zalane mogą zostać duże obszary północnej i zachodniej części Fehmarn.
Zagrożone są m.in.:
- Orth,
- Püttsee,
- rezerwat ptaków Wallnau,
- popularny camping w Puttgarden.
W takim scenariuszu miejscowości Sulsdorf, Kopendorf i Schlagsdorf znalazłyby się bezpośrednio nad brzegiem morza.
Przy wzroście poziomu o 1,40 metra sytuacja staje się dramatyczna – pod wodą mogą znaleźć się kolejne miejscowości, w tym Bojendorf i dalsze części Puttgarden. Niektóre niezamieszkane wysepki wokół Fehmarn mogą zniknąć całkowicie.
„To może się zatrzymać – ale musimy działać”
Ekspert klimatyczny Dominik Jung w rozmowie z „Bild” podkreśla, że przyszłość nie jest przesądzona:
– Jeśli globalna emisja CO₂ zacznie spadać, ten proces może wyhamować, a nawet się odwrócić – mówi meteorolog.
Jednocześnie Jung przypomina, że krótkotrwałe ochłodzenia klimatu – jak po wybuchach Tambory w 1815 roku czy Pinatubo w 1991 – nie są w stanie zatrzymać długofalowego trendu ocieplenia.
Polecany artykuł:
Naukowcy: czas na adaptację, nie tylko ostrzeżenia
Z raportów dotyczących Fehmarn wynika, że lokalne władze już pracują nad planami adaptacji – od ochrony wybrzeża po zmiany w planowaniu przestrzennym. Wskazuje na to m.in. . analiza przygotowana w ramach projektów dotyczących zarządzania strefą przybrzeżną, które podkreślają konieczność łączenia ochrony klimatu z rozwojem turystyki.
Eksperci zwracają uwagę, że zagrożenie dotyczy nie tylko Fehmarn, ale całego niemieckiego wybrzeża Bałtyku i Morza Północnego. Łącznie pod wodą może znaleźć się nawet 1430 km² lądu, a skutki odczuje ponad 18 tysięcy mieszkańców.
Wyspa, która może stać się symbolem zmian klimatu
Fehmarn – dotąd kojarzona z wakacjami, sportami wodnymi i spokojem – może stać się jednym z najbardziej widocznych przykładów skutków globalnego ocieplenia w Europie. To trzecia co do wielkości niemiecka wyspa, położona między Zatoką Kilońską a cieśniną Fehmarnbelt, zaledwie 18 kilometrów od duńskiego wybrzeża.
Na stałe mieszka tu około 13 tysięcy osób, ale w sezonie letnim liczba ludzi na wyspie potrafi wzrosnąć kilkukrotnie. Fehmarn odwiedza rocznie nawet 2,5 miliona turystów, przyciąganych przez ponad 2 tysiące godzin słońca rocznie, piaszczyste plaże, porty jachtowe i jedne z najlepszych w Niemczech warunków do kitesurfingu i windsurfingu.
Wyspa słynie także z rezerwatu ptaków Wallnau, latarni morskiej Flügge, malowniczych wiosek rybackich oraz imponującego mostu Fehmarnsund, który łączy ją ze stałym lądem. W planach jest również tunel Fehmarnbelt do Danii — jedna z największych inwestycji infrastrukturalnych w Europie.
Jeśli jednak poziom morza będzie nadal rósł, część tych atrakcji może zniknąć bezpowrotnie. Naukowcy nie mają wątpliwości: bez globalnej redukcji emisji gazów cieplarnianych Bałtyk będzie zabierał kolejne fragmenty wybrzeża. A Fehmarn może stać się wyspą tylko z nazwy — bo jej część zniknie pod wodą na zawsze.