- Sześciu Republikanów sprzeciwiło się polityce celnej Trumpa, głosując przeciwko cłom na Kanadę.
- To rzadki przypadek buntu w partii rządzącej, co może osłabić pozycję prezydenta.
- Trump grozi konsekwencjami, ale przewodniczący Izby Reprezentantów bagatelizuje sprawę.
- Czy to początek trzęsienia ziemi w Partii Republikańskiej?
Trzęsienie ziemi w Partii Republikańskiej?
Trump ma powody do obaw? Jego agresywna polityka i coraz bardziej dziwne, niepokojące zachowania zaczynają mieć wpływ na jego pozycję nawet wśród reprezentantów jego ugrupowania. Jak przekazują amerykańskie media, w środę (11 lutego) sześciu Republikanów w Izbie Reprezentantów dołączyło do Demokratów w głosowaniu przeciwko cłom nałożonym przez prezydenta USA na Kanadę. Za rezolucją wzywającą do tego, by nie wykorzystywać argumentu sytuacji nadzwyczajnej do nakładania wysokich ceł na Kanadę, zagłosowało 219 członków Izby Reprezentantów, a 211 było przeciw. "Jest to rzadki przypadek okazania sprzeciwu kongresmenów partii rządzącej wobec prezydenta i liderów ugrupowania" - komentują publicyści.
PAP przypomina, że Donald Trump nałożył cła na towary z innych krajów, w tym Kanady, sięgając po ustawę IEEPA, która uprawnia prezydenta do ogłaszania sankcji gospodarczych w razie nadzwyczajnej sytuacji. Legalność ceł ogłoszonych w ten sposób rozpatruje Sąd Najwyższy USA. Przypomnijmy, Donald Trump na początku swojej kadencji nałożył 25-procentowe cła na kanadyjskie towary, podnosząc je w październiku ubiegłego roku do 35 proc. w odniesieniu do niektórych towarów. 24 stycznia tego roku prezydent USA zagroził, że nałoży cła w wysokości 100 proc. na wszystkie towary importowane z Kanady, jeśli zawrze ona umowę handlową z Chinami.
Donald Trump "nie jest zły"
CNN zaznacza, że dla niektórych Republikanów środowe głosowanie było szansą na sprzeciwienie się polityce celnej Trumpa, ale także na potwierdzenie władzy Kongresu. Tymczasem Trump grozi: "Każdy Republikanin, który zagłosuje w Senacie albo Izbie przeciwko taryfom, poniesie poważne konsekwencje, gdy nadejdzie czas wyborów, w tym prawyborów". Przewodniczący Izby Reprezentantów Mike Johnson twierdzi jednak, że po środowym głosowaniu, Trump "nie jest zły". "Właśnie byłem w Białym Domu. Rozumie, co się dzieje. To nie wpłynie na jego politykę ani nie zmieni jej. Może zawetować te rzeczy, jeśli będzie taka potrzeba" - powiedział.