Terapia CAR-T szansą na wyleczenie szpiczaka. Chorzy wciąż czekają na refundację

Jeszcze kilkanaście lat temu z tą chorobą żyło się 2 – 3 lata, dziś mediana przeżycia to 10 – 15 lat, a wielu chorych żyje 20 i więcej lat. Stało się to możliwe dzięki pojawieniu się nowych terapii, nowych cząsteczek, do których dostęp mają również polscy pacjenci. Dlatego też szpiczak plazmocytowy, nowotwór układu krwiotwórczego, staje się chorobą przewlekłą.

Szpiczak plazmocytowy: choroba, która nie odpuszcza. Pierwszy taki raport odsłania, z czym naprawdę zmagają się pacjenci
Autor: AndreaObzerova/ Getty Images Młoda kobieta w beżowej chuście na głowie, symbolizującej leczenie onkologiczne, siedzi w zamyśleniu, obejmując kolana. Scena ukazuje pacjentkę zmagającą się ze szpiczakiem plazmocytowym, odzwierciedlając jej emocje i trudności w walce z nawrotem choroby, o czym można przeczytać na portalu Poradnik Zdrowie. W tle widać doniczkowe rośliny.

Jednak, mimo coraz szerszego wachlarza terapeutycznego, nadal brakowało takiego leku, który mógłby na dłuższy czas oddalić ryzyko nawrotów – bo szpiczak jest chorobą nawrotową – i pomóc takim pacjentom, u których już wyczerpano wszystkie dotychczasowe metody i nie było już nic, co medycyna mogłaby im zaproponować.

I kiedy taka terapia się pojawiła, i pacjenci, i lekarze wiedzieli, że to jest właśnie to, na co czekali.

CAR-T – w pierwszej 10-tce priorytetów

Terapia CAR-T polega na aktywowaniu i wzmacnianiu naturalnych komórek odpornościowych pacjenta, tak, aby jemu samemu pomóc zwalczyć nowotwór, a nie tylko uderzać w komórki nowotworowe, przy okazji niszcząc te zdrowe.  Leczenie okazało się na tyle przełomowe, że Polskie Towarzystwo Hematologiczne i Transfuzjologiczne umieściło terapię w pierwszej 10.tce priorytetów refundacyjnych na liście „TOP Ten Hemato”.

To inwestycja w życie pacjentów

CAR-T została już zrefundowana w ostrej białaczce limfoblastycznej i chłoniakach. Niestety, mimo pozytywnej opinii Agencji Oceny Technologii Medycznych i Taryfikacji (AOTMiT), mimo opinii klinicystów, mimo oczekiwań pacjentów, nadal nie mają do niej dostępu pacjenci ze szpiczakiem plazmocytowym, gdyż Ministerstwo Zdrowia wciąż nie podejmuje decyzji o refundacji.

- A to bardzo potrzebna opcja leczenia, to inwestycja w dłuższe, lepsze życie chorych na szpiczaka – podkreślają hematolodzy.

Dzięki modyfikacji własnych limfocytów T pacjenta, CAR-T umożliwia precyzyjne rozpoznawanie i niszczenie komórek nowotworowych, minimalizując przy tym uszkodzenia zdrowych tkanek. To przykład medycyny spersonalizowanej, która daje szansę na trwałą remisję i wieloletnie przeżycia. Brak decyzji refundacyjnej dla tych chorych pozbawia ich tej szansy.

„Once and done”

- Jestem pewna, że szpiczak plazmocytowy może wkrótce stać się chorobą wyleczalną, nawet całkowicie – uważa prof. Lidia Gil, kier. Katedry i Kliniki Hematologii, Transfuzjologii i Terapii Komórkowej Uniwersytetu Medycznego w Poznaniu. – Taką szansę daje CAR-T, uważam, że od niej nie ma już odwrotu. Zapewne również inne choroby będzie można leczyć za pomocą tej metody. To tylko kwestia czasu.

- Poza tym, że jest to terapia ultraskuteczna i ultranowoczesna, jej ogromną zaletą jest, że to terapia jednorazowa, działa na zasadzie „once and done”, czy wystarczy jednorazowe podanie. W przypadku innych dotychczasowych terapii leczenie trwa tak długo, jak długo pacjent tego potrzebuje, wytrzymuje, jak długo mamy możliwości jego leczenia. A to wiąże się z dojazdami do placówki, hospitalizacjami, co jest uciążliwe dla pacjenta i personelu medycznego. I , w dłuższej perspektywie, bardziej kosztowne niż CAR-T. Patrząc również i z perspektywy systemu, CAR-T się opłaca, to jednorazowy wydatek – zwraca uwagę prof. Dominik Dytfeld z Kliniki Hematologii i Transplantacji Szpiku Uniwersytetu Medycznego w Poznaniu.

W Polsce każdego roku szpiczaka plazmocytowego rozpoznaje się u ok. 2 tys. osób. Wielu z nich ta nowoczesna terapia mogłaby uratować życie.

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki