Rocznica katastrofy autobusu w Osiecznicy. 15 ofiar! Krajobraz jak po bitwie. Urwane ręce i nogi

2021-01-22 8:00 sch
Jelcz 043
Autor: Wikipedia Commons Kastatrofa autobusu w Osiecznicy. Ofiary jechały autobusem Jelcz 043.

To był ostatni dzień ferii. Autobus marki Jelcz wiózł młodzież drogą Słubice – Zielona Góra. Tuż po minięciu rogatek Osiecznicy, doszło do jednej z największych katastrof czasów PRL. Autobus został rozpłatany przez... element mostu pontonowego, przewożony na ciężarówce należącej do Armii Radzieckiej. Zginęło 15 osób. Kilkanaście kolejnych osób odniosło poważne obrażenia. Niektórzy stracili ręce i nogi. 22 stycznia mijają 43 lata od tamtego tragicznego wydarzenia.

Osiecznica: Makabra na koniec ferii

Tragedia rozegrała się ostatniego dnia ferii zimowych. Był niedzielny wieczór, 22 stycznia 1978 r. Około godz. 20 autobus Jelcz 043 wiózł młodzież z PKS Zielona Góra. Pojazd jechał ówczesną drogą państwową nr 40 Słubice – Zielona Góra. Tuż po minięciu rogatek Osiecznicy koło Krosna Odrzańskiego doszło do jednej z największych katastrof czasów PRL.

Na stromym podjeździe drogi, autobus zostaje rozpłatany przez... element mostu pontonowego. Przewożony był on na ciężarówce marki Kraz, należącej do jednostki Północnej Grupy Wojsk Armii Radzieckiej, która stacjonowała w Szprotawie.

CZYTAJ TEŻ: POŻAR w szpitalu w Gorzowie. Wszystko przez pacjenta?! Placówka mu NIE ODPUŚCI

Pijany kierowca wytoczył się z ciężarówki. Wziął słup za... człowieka

Ciężarówkę prowadził 21-letni szeregowy Samwieł Arutjanin. W chwili tragedii młody mężczyzna był trzeźwy. To wersja oficjalna. Istnieją pogłoski, że 21-latek był tak pijany, że ledwo wytoczył się o własnych nogach z pojazdu. Próbował nawet uciekać, ale został zatrzymany. Wydaje się, że teoria o tym, że Arutjanin był pijany jest prawdziwa. W chwili tragedii zdecydował się na nagły skręt, ponieważ zabytkowy słup milowy przy poboczu wziął za... idącego człowieka. Jeszcze w tym samym roku, w lipcu, kierowca ciężarówki został skazany na 8 lat ciężkich robót i został pozbawiony prawa do prowadzenia pojazdów na 5 lat.

PRZECZYTAJ TAKŻE: Gorzów. Wpadł do MONOPOLOWEGO z TYM w ręku! Pościg z psem tropiącym zakończony w centrum miasta! [ZDJĘCIA]

15 ofiar katastrofy. Krajobraz jak po bitwie

W katastrofie zginęło 14 osób. 15 ofiara zmarła kilka dni później w szpitalu. Rannych zostało kolejnych 14 osób, z których wiele straciło ręce lub nogi. Według niektórych źródeł ofiar było więcej, bo aż 17. Co więcej, w pierwszych godzinach akcji ratunkowej szacowano, że w katastrofie zginęły 24 osoby. Ostateczną liczbę ofiar ustaliło prosektorium w Zielonej Górze po zebraniu szczątków z miejsca tragedii. Wypadek przeżył m.in. kierowca autobusu, jednak został w nim poważnie ranny i stracił rękę.

Świadkowie zdarzenia twierdzą, że miejsce katastrofy wyglądało bardziej jak pole średniowiecznej bitwy niż miejsce wypadku samochodowego. Wszędzie leżały fragmenty ciał, czasami kilkanaście metrów od siebie.

ZOBACZ TEŻ: Powiesiła własne dzieci na drzewie. Rocznica MAKABRYCZNEGO mordu pod Radomiem [DRASTYCZNE ZDJĘCIA]

Mieszkańcy Osiecznicy oszukali przeznaczenie?

W tej sprawie ciekawy jest wątek przystanku w Osiecznicy, na którym autobus nie zatrzymał się, pozostawiając tam kilkunastu uczniów szkół średnich. Z jednej strony z nimi w środku, autobus wiózłby jeszcze więcej potencjalnych ofiar. Z drugiej, zatrzymanie się autobusu na przystanku w Osiecznicy zgodnie z rozkładem jazdy spowodowałoby przynajmniej kilkadziesiąt sekund opóźnienia, w efekcie radziecka ciężarówka nie spotkałaby się z autobusem. Chociaż to Osiecznica jest miejscem tragedii, spośród piętnastu ofiar nie było w niej żadnego mieszkańca tej miejscowości.

CZYTAJ TEŻ: Szalony drift na oblodzonym parkingu. Chciał popisać się przed rodziną? W aucie dwoje małych dzieci!

Życzenia z okazji Dnia Babci i Dziadka

Katastrofa w Osiecznicy. Na pogrzebach roiło się od ZOMO

Władze PRL bardzo obawiały się społecznej reakcji na wieść o katastrofie w Osiecznicy. Sprawcą wypadku był obywatel Związku Radzieckiego, wobec którego Polacy byli niechętni. W obawie przed ewentualnymi zamieszkami, podczas pogrzebów postawiono w stan gotowości zielonogórskie jednostki ZOMO. Ponadto przysłano posiłki z Poznania. Uroczystości ochraniali także funkcjonariusze SB i milicjanci.

Polska i ZSRR, próbując zapobiec kolejnym tego typu wypadkom w przyszłości, jeszcze w tym samym roku podpisały porozumienie, na mocy którego pojazdy wojskowe Armii Radzieckiej poruszały się w Polsce wyłącznie w konwojach z poprzedzającymi samochodami-pilotami.

25 czerwca 2010 r. w miejscu katastrofy został odsłonięty obelisk upamiętniający ofiary.