Spis treści
Amstaff zagryzł mężczyznę!
Do tragicznego zdarzenia doszło 30 grudnia w Krośnie Odrzańskim (woj. lubuskie). Dwóch znajomych spożywało alkohol w piwnicy jednego z domów jednorodzinnych. Towarzyszył im pies - siedmioletni amstaff, należący do zięcia jednego z mężczyzn.
W pewnym momencie jeden z nich opuścił dom i pojechał z innymi osobami sprzedać złom. Po powrocie zastał makabryczny widok. Jego kolega leżał zakrwawiony na ziemi, atakowany przez czworonoga!
Przerażony mężczyzna natychmiast odgonił psa i wezwał pogotowie. Niestety, obrażenia okazały się zbyt poważne. Poszkodowany mężczyzna, który został pogryziony głównie w okolice głowy, zmarł w szpitalu następnego dnia.
Zarzut dla właściciela psa
42-letni właściciel psa usłyszał zarzut "nieumyślnego naruszenia reguł ostrożności w ten sposób, że nienależycie sprawował opiekę nad psem i nienależycie zabezpieczył psa, co doprowadziło do pogryzienia pokrzywdzonego, który doznał ciężkich obrażeń ciała, tj. choroby realnie zagrażającej życiu, rozległych obrażeń ciała i ran kąsanych".
Po śmierci poszkodowanego zarzut ten prawdopodobnie ulegnie zmianie. Decyzja w tej sprawie ma zapaść po przeprowadzeniu sekcji zwłok.
Co stanie się z agresywnym psem? Prokuratura bada sprawę
Prokurator Łukasz Wojtasik z Prokuratury Okręgowej w Zielonej Górze poinformował w rozmowie z TVN24, że podejrzany nie przyznał się do zarzutu.
- W wyjaśnieniach podał, że o zdarzeniu nic nie wiedział do momentu przyjazdu karetki pogotowia, przebywał w tym czasie na innej kondygnacji domu. Opisał, że pies dobrze znał pokrzywdzonego i nie był wobec niego agresywny - przekazał prokurator.
Podejrzany 42-latek został objęty policyjnym dozorem i ma zakaz opuszczania kraju.
Los psa, który śmiertelnie pogryzł mężczyznę, nie jest jeszcze przesądzony.
- Aktualnie zwierzę przebywa na obserwacji. Na pewno nie zostanie ono uśpione przed opinią biegłej, która bada jego behawior - poinformował w rozmowie z TVN24 prok. Wojtasik.
Śledztwo w tej sprawie prowadzi Prokuratura Rejonowa w Krośnie Odrzańskim. Ze względu na wagę zdarzenia, sprawę objęto zwierzchnim nadzorem służbowym Prokuratury Okręgowej w Zielonej Górze.
