- Nie przeraża mnie sytuacja, w jakiej znajduje się Zagłębie - mówi Orzeszek (sosnowiczanie zajmują ostatnie miejsce w tabeli i mają tylko dwa punkty - przyp. red.). - Nawet o tym nie myślałem, podejmując to wyzwanie. Zresztą, moim marzeniem była praca trenerska i teraz się to spełniło.
Na razie nie wiadomo, czy PZPN zgodzi się, aby Orzeszek był pierwszym trenerem. Nowy szkoleniowiec nie ma bowiem odpowiednich uprawnień. Nie jest wykluczone, że do protokołu, jak jest to w przypadku np. Jagiellonii Białystok, będzie wpisywany ktoś inny, być może zwolniony wcześniej Kowalik.
- Na razie nie mam z PZPN żadnej odpowiedzi - dodaje Orzeszek. - Może dostanę warunkową zgodę na prowadzenie drużyny i byłoby to najlepsze rozwiązanie. Mam pierwszą klasę trenerską i brakuje mi tylko zagranicznego stażu. Zimą te braki bym uzupełnił.
- Stawiamy na Andrzeja. Ma tę ikrę, która jest potrzebna drużynie - mówi prezes klubu Leszek Baczyński.