Już dobre kilkadziesiąt lat trwa fascynacja polskiej inteligencji pięknym i wolnym życiem niebieskiego ptaka, czyli często złodziejaszka i menela. Nieraz przynosiła ona niezłe artystyczne skutki. Nie w tym przypadku. "Rezerwat" jest filmem powierzchownym i naiwnym i to chyba w sposób nieświadomy. Po pierwsze, kompletnie nieciekawy jest bohater, a jego przemiany - sentymentalne i niewiarygodne. Po drugie, nostalgiczny ton razi tanimi ekscytacjami turysty, który na Pradze zatrzymał się na chwilę i bardzo żałuje, że kończy się taki rzekomo kolorowy świat.
I jeszcze ten morał prosty jak drut: picie taniego wina jest lepsze niż kariera w oślizgłej Warszawce.
Bronią się poszczególne udane sceny i słusznie nagradzana Sonia Bohosiewicz wiarygodna jako bardzo praska dziewczyna. Jest jeszcze bardzo dosadna ballada miłosna - wielu może docenić jej siłę wyrazu. Ale cała reszta - bledziutka.
Dziś w kinach: Multikino: KEN; Kinoteka, Muranów, Wisła