- Zachowanie pielęgniarek było naganne moralnie i słusznie budzi sprzeciw społeczny, jednak nie stanowi przestępstwa - uznała sędzia Edyta Kowalik z Sądu Okręgowego w Katowicach. Tym samym sąd podtrzymał wcześniejsze postanowienie o umorzeniu sprawy, na które zażalenie złożyła prokuratura.
Sprawa upiornej sesji fotograficznej ciągnie się już od dwóch lat. Karina T. i Beata K., pielęgniarki z Górnośląskiego Centrum Zdrowia Dziecka i Matki w Katowicach, fotografowały się podczas nocnego dyżuru z wyjętymi z inkubatorów wcześniakami. Jedno z maleństw włożyły do kieszeni fartucha.
Okazało się, że jeden z fotografowanych noworodków zmarł kilka tygodni później. - Opinie biegłych stwierdzają jednoznacznie, że zachowanie pielęgniarek nie miało wpływu na stan zdrowia i życie dzieci, nie spowodowało żadnej infekcji - tłumaczyła wczoraj sędzia Edyta Kowalik.
Sąd Okręgowy podtrzymał także wcześniejszą decyzję o uchyleniu zakazu wykonywania zawodu dla obu kobiet. Kariny T. i Beaty K. nie było wczoraj w sądzie. Ich adwokaci z zadowoleniem przyjęli decyzję. Zapowiedzieli, że obie pielęgniarki do zawodu nie zamierzają wracać.