Żołnłerze idą za kraty

2007-11-15 22:17

Polscy żołnierze, którzy doprowadzili do masakry wioski w Afganistanie, zostali wczoraj aresztowani przez poznański Sąd Garnizonowy. Za kratami będą teraz czekać na wyrok.

A za zbrodnię wojenną, o którą oskarża ich prokuratura, grozi im nawet dożywotnie więzienie. Przed Sądem Wojskowym w Poznaniu wczoraj od samego poranka zebrał się tłum. Na decyzję sądu czekali nie tylko dziennikarze, ale i zrozpaczone rodziny żołnierzy. Stali niespokojnie, przestępując z nogi na nogę, walcząc z chłodem i stresem. Raz po raz rzucali w stronę dziennikarzy: - Nasi chłopcy są niewinni. To nieporozumienie.

W samo południe sąd rozpoczął przesłuchania żołnierzy. Są oskarżeni o zabójstwo ludności cywilnej w Afganistanie. Dzień wcześniej wojskowa prokuratura postawiła zarzuty siedmiu żołnierzom za sierpniową akcję w miejscowości Nangar Khel. Sześciu z nich, oskarżonym o zabójstwo ludności cywilnej, grozi dożywocie. Siódmy ma zarzut ataku na niebroniony obiekt cywilny.

Wszyscy są spadochroniarzami z 18. Batalionu Desantowo-Szturmowego z Bielska-Białej. W Afganistanie stanowili doborowy 1. Pluton Szturmowy Zespołu Bojowego "C" Polskiego Kontyngentu Wojskowego.

Pojechali walczyć z talibami, zabili cywilów.

Tego feralnego sierpniowego dnia polski patrol kilkadziesiąt kilometrów od bazy w Afganistanie najechał na minę. Wybuch uszkodził dwa wozy. Do żołnierzy strzelają talibowie. Polacy bronią się, chwytają za karabiny, odpowiadają ogniem. Wzywają pomoc i posiłki. I wtedy do akcji ruszają komandosi, wśród nich siedmioosobowa grupa żołnierzy, którzy zostali wczoraj aresztowani. Komandosi ruszają za napastnikiem. Ślady doprowadzają ich do wioski. I to tam rozgrywa się tragedia. W wyniku ostrzału ginie sześć niewinnych osób, w tym kobiety i dzieci. Dwie następne umierają w szpitalu. Jak ustaliła prokuratura, żadnych talibów w wiosce nie było. Ale na rozkaz dowódcy żołnierze strzelali do bezbronnych cywilów. Szóstce grozi co najmniej 12 lat więzienia - a nawet dożywocie. Siódmy żołnierz usłyszał zarzut ataku na niebroniony obiekt cywilny - grozi mu do 25 lat pozbawienia wolności.

- Jeden z żołnierzy powiedział mi, że wolałby zginąć w Afganistanie, gdyż wróciłby jako bohater, a żona dostałaby rentę - wyznał obrońca jednego z żołnierzy, mecenas Jakub Kolańczyk.

Żaden z nich nie jest mordercą

Ppłk. Adam Stręk był dowódcą 18. Batalionu Desantowo-Szturmowego oraz kierował Polską Grupą Bojową w Afganistanie.

- Co czuje dowódca, gdy jego podwładni słyszą najgorsze dla żołnierza oskarżenie o zbrodnię wojenną?

-ĘTo wielka tragedia nie tylko dla tych siedmiu żołnierzy, ale także dla całego batalionu i wszystkich żołnierzy grupy bojowej, którzy służyli w Afganistanie. Nie wierzę, żeby ci żołnierze celowo ostrzelali wioskę z zamiarem zadania strat ludności cywilnej.

- Co robił 1. Pluton Szturmowy w Nangar Khel 16 sierpnia?

- Jego zadaniem było wzmocnienie sił, które zostały zaatakowane. Było to najbardziej niebezpieczne miejsce w całej strefie naszej odpowiedzialności.

- Czy w Afganistanie podejrzewał pan, że masakra cywilów to nie wypadek, ale - jak twierdzi prokuratura - działanie z premedytacją?

- Sprawę wyjaśniała grupa oficerów z dowództwa kontyngentu i prokurator. Po akcji rozmawiałem z żołnierzami z tego plutonu. W meldunkach, które otrzymałem na bieżąco, w czasie całego zdarzenia nic nie wskazywało, żeby mogło dojść do czegoś takiego.

- Czy nie rozważano ich odesłania do kraju po tym, co się wydarzyło?

- Udział w tym zdarzeniu dawał podstawę do tego, aby tych żołnierzy objąć szczególną opieką. Żaden z nich nie jest z pewnością wyrachowanym mordercą, który z zimną krwią morduje cywilów. Cały czas towarzyszył im psycholog. Nic nie wskazywało na to, żeby mieli problemy z dalszym wykonywaniem swoich zadań.

- Był pan z większością tego plutonu na misji w Iraku, dowodził pan nimi w Polsce i w Afganistanie. Czy to są dobrzy żołnierze?

- To są bardzo dobrzy żołnierze, z ogromnymi umiejętnościami i doświadczeniem, które powinni posiadać wszyscy żołnierze zawodowi w naszej armii.

- Czy to prawda, że przed 16 sierpnia pluton wykonywał wyjątkowo ciężkie zadanie?

- W Afganistanie nie było łatwych zadań. Od początku ten rejon był wyjątkowo groźny. Działania były dodatkowo utrudnione warunkami terenowymi, które sprzyjały przeciwnikowi.

- Czy żołnierze robili prywatne zdjęcia podczas akcji bojowych?

- Tego żołnierzom robić nie wolno. Nie miałem ani jednej informacji o takim fakcie. Można było wykonywać tylko zdjęcia aparatami służbowymi. Takie zdjęcia otrzymywałem w meldunkach.

- Czy podczas akcji 16 sierpnia były robione zdjęcia służbowe?

- Ja takich zdjęć nie otrzymałem.

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki