WIADOMOŚCI Polityka Polska Warszawa Świat Opinie Ciekawostki USA NowaTV
Se.pl wiadomości polska warszawa Był tak pijany, że pomylił ludzi z przystankiem

Był tak pijany, że pomylił ludzi z przystankiem

07.09.2016, godz. 02:00
Był tak pijany, że pomylił ludzi z przystankiem
foto:

Trwa proces Andrzeja S. (36 l.), który zabił dwie osoby i nie czuje się winny! Oskarżony o spowodowanie po pijaku śmiertelnego wypadku przy Marszałkowskiej, twierdził w sądzie, że był trzeźwy, a z miejsca zdarzenia uciekł, nie mając nawet świadomości, że zrobił komuś krzywdę. Był pewien, że zniszczył tylko przystanek autobusowy. Grozi mu 12 lat odsiadki.

Dramat, o którym mowa, rozegrał się w nocy z 31 października na 1 listopada ubiegłego roku. Andrzej S.wracał wtedy do domu z klubu przy ulicy Mazowieckiej. W jego volvo jechała także jego koleżanka i partnerka, z którą całą drogę się kłócił i odwracał co chwila do tyłu. Gdy minął Rotundę i gnał Marszałkowską, zauważył przed sobą inne auto, próbował je ominąć.

- Wykonał gwałtowne skręty w lewo i prawo, co doprowadziło do utraty stateczności pojazdu. W czasie jazdy popełnił wiele błędów technicznych i jechał z prędkością znacznie przekraczającą dopuszczalne normy, czyli około 104 kilometrów na godzinę - orzekł biegły rekonstruujący wypadek, którego opinię zaprezentowano na wczorajszej rozprawie.

Volvo z lewego pasa przeleciało na skrajny prawy i z impetem wpadło na przystanek przy skrzyżowaniu z Hożą. Tam na nocny autobus czekali Grzegorz W. (?47 l.) i pochodzący z Włoch Alessandro C. (?33 l.). Obaj zginęli na miejscu. Sędzia Adam Prószyński pokazał wczoraj monitoring z miejsca zdarzenia, na którym widać, jak ciała ofiar pofrunęły kilkanaście metrów w powietrzu, zanim roztrzaskały się o chodnik. Widać też, że kierowca wychodzi z samochodu i ucieka. Złapany kilka godzin później w mieszkaniu na Mokotowie, miał 1,6 promila, dlatego prokurator oskarżył go o spowodowanie wypadku ze skutkiem śmiertelnym pod wpływem alkoholu, za co grozi mu 12 lat odsiadki.

Ten jednak upiera się, że oskarżenie jest niesłuszne. Składając wyjaśnienia, twierdził, że uciekł z miejsca wypadku, bo nie zauważył, że kogoś potrącił. Myślał, że rozbił tylko przystanek. A upił się dopiero w domu, z wściekłości na ukochaną, przez którą rozbił auto. Wyrok w tej sprawie zapadnie prawdopodobnie w listopadzie.

Więcej wiadomości
REDAKCJA SE.PL POLECA
Znajdź nas: