Krzysztof Piesiewicz (64 l.), znany scenarzysta, adwokat i senator, zrzekł się swojego immunitetu. Uprzedził tym samym ruch prokuratury, która prowadzi m.in. śledztwo w sprawie posiadania przez niego narkotyków. "Super Express" dotarł do filmiku, który stał się jednym z koronnych dowodów w całej sprawie.
POLECAMY
- 66. rocznica wybuchu Powstania Warszawskiego – 1 sierpnia 2010 – imprezy, harmonogram, co warto zobaczyć
- Bronisław Komorowski nie zamieszka w Pałacu – „Marta Kaczyńska późno oddała klucze”
- Paryż: Autobus wpadł do Sekwany! (FOTO + VIDEO!)
- Zbigniew Boniek do Ebiego Smolarka: Zrób 30 procent tego, co ojciec (WYWIAD!)
|
PRZECZYTAJ KONIECZNIE |
To właśnie tym filmem - jak twierdzi sam Piesiewicz - był szantażowany i to na nim widać senatora w niedwuznacznych ujęciach. Na nagraniu, które polityk oglądał razem z naszym dziennikarzem, można zobaczyć, jak wciąga do nosa biały proszek.
Przeczytaj koniecznie: Prokurator: Senator Piesiewicz wciągał kokainę, śledztwo będzie umorzone
Piesiewicz przekonuje, że nie była to kokaina, ale sproszkowane lekarstwa, a on sam padł ofiarą prowokacji. "Super Express" niczego nie przesądza, od tego są organa ścigania i wymiaru sprawiedliwości. W tej sprawie toczy się prokuratorskie śledztwo, które ma ustalić, czy Krzysztof Piesiewicz złamał prawo.
ZOBACZ!
Z informacji, do których dotarł "Super Express", wynika, że cała ta sensacyjna historia zaczęła się w połowie zeszłego roku. To właśnie wtedy senator Piesiewicz miał poznać tajemniczą kobietę.
- Chodziło o sprawy intymne. Z żoną jestem w separacji od 10 lat, ale nie rozwiedliśmy się z powodu jej poglądów - tłumaczy w rozmowie z "Super Expressem" Piesiewicz.
Z tajemniczą kobietą miało dojść tylko do dwóch spotkań, a później kontakt został zerwany. Po pewnym czasie jednak znowu umówili się.
To miało być tylko spotkanie towarzyskie
- To miało być zwykłe spotkanie towarzyskie. Ona mówiła, że ułożyła sobie życie i znalazła pracę. Chcieliśmy po prostu porozmawiać. Nie wykluczałem jednak, że może między nami dojść do zbliżenia - przyznaje.
Jednak - jak opowiada Piesiewicz - ku jego zdziwieniu zamiast jednej w jego domu pojawiły się dwie kobiety. Dotychczasowa "przyjaciółka" uspokoiła go, że odwiedziła ją koleżanka, której można zaufać. Na początku wszystko wyglądało niewinnie. Trójka znajomych siedziała w kuchni, rozmawiała i popijała wino. Jednak po chwili na stole pojawił się biały proszek, który senator wciągnął do nosa!
- To nie była żadna kokaina, tylko lek, który sproszkowałem! - mówi w rozmowie z "SE" Piesiewicz. Pytany, czy poddałby się badaniom na obecność narkotyków w organizmie, wykręca się od odpowiedzi. Nie ukrywa jednak, że wcześniej miał kontakt z kokainą.
- Tak, ale proszę mnie zrozumieć, w jakim środowisku się obracałem: artyści, filmowcy... Zdarzyło mi się zażywać kokainę w Holandii czy we Włoszech... Ale to były śladowe ilości - wyjaśnia.
Obejrzyj drugą część filmu >>>





