Wzbudziła tym samarytańskim gestem zaufanie starszej pani, więc gdy nieznajoma nagle zaczęła się uskarżać na pragnienie i ból serca, ta bez zawahania wpuściła ją do domu.
Tam tajemnicza kobieta powiedziała, że pracuje w kancelarii parafialnej i poprosiła o pożyczenie 500 zł na garnitur dla księdza. Naiwna staruszka dała jej pieniądze. kilka dni póżniej sprawdziła, czy garnitur dotarł do proboszcza. Gdy okazało się, że w parafii nikt nie słyszał o takiej kobiecie, sprawą zajęła się policja.