Cała Polska modliła się o Krzysztofa Krawczyka. W koszmarnym wypadku ledwo uszedł z życiem

2022-01-15 8:50
Krzysztof Krawczyk miał koszmarny wypadek, jechał Fiatem 125p
Autor: AKPA/mat. prasowe Krzysztof Krawczyk miał koszmarny wypadek, jechał Fiatem 125p

W kwietniu minie rok od śmierci Krzysztofa Krawczyka, a jego rodzina nadal jest na językach. Wszystko przez spór wdowy po piosenkarzu z jego synem, Krzysztofem Krawczykiem juniorem. Konfliktowa, trudna sytuacja przywodzi na myśl inne ciemne karty historii rodziny Krawczyków, takie jak wypadek wokalisty, po którym na chwilę zamarła cała Polska.

Był rok 1988, a Krzysztof Krawczyk wraz z rodziną przeprowadzał się do Warszawy. W drogę z Kołobrzegu wyruszyli wcześnie rano, po niemal nieprzespanej nocy, a zmęczenie wszystkim dawało się we znaki. Syn piosenkarza, 14-letni wówczas Krzysztof Krawczyk junior, siedział na przednim siedzeniu, a na tylnej kanapie spała żona muzyka, Ewa Krawczyk. Wokalista po latach opowiadał o wypadku i przyznał, że tego pechowego dnia, w samochodzie nikt nie miał zapiętych pasów.

Do okropnego zdarzenia, o którym usłyszała cała Polska, doszło niedaleko miejscowości Buszkowo. Krzysztof Krawczyk prowadził fiata w upalny dzień i powoli jechał za innym samochodem. Po chwili wyprzedził marudera, lecz na tym pamięć muzyka się urywa. Zasnął za kierownicą i wypadł z drogi na zakręcie. Wszyscy doznali poważnych obrażeń i ucierpieli w wypadku. Ewa Krawczyk wypadła przez przednią szybę, szczęśliwie doznając najlżejszych ran. Wokalista miał poważne obrażenia twarzy, zwichnięte biodro, złamaną rękę i nogę. Jeszcze mniej szczęścia miał syn, który doznał podobnych, ale dalej idących obrażeń - walka o życie Krzysztofa Krawczyka juniora trwała przez wiele dni, a cała Polska śledziła historię z zapartym tchem. Choć syn piosenkarza uszedł z życiem, do dziś odczuwa skutki wypadku, do którego doszło niemal 34 lata temu. 

ZOBACZ TEŻ: Wdowa po Krzysztofie Krawczyku straciła pół renty po mężu. "Tu nie chodzi o moją kieszeń"

Polski Fiat 125p / reklama przed siedzibą FSO w 1972 roku
Autor: Janusz Rosikoń/PAP Polski Fiat 125p / reklama przed siedzibą FSO w 1972 roku

Krawczykowie, w chwili wypadku, jechali fiatem 125p, który był już wtedy przestarzałym samochodem. Biorąc pod uwagę fakt, że nie mieli zapiętych pasów, można mówić o niebywałym szczęściu. To prawdziwy cud, że wszyscy przetrwali, choć bez wysiłków lekarzy z pewnością finał tego zdarzenia byłby zupełnie inny. 

Wielomiesięczny pobyt w szpitalu, długa rehabilitacja i straszne wspomnienia to jedna z najciemniejszych kart w historii Krawczyków. Dziś jest to także przestroga dla kierowców, którzy wyruszają w drogę niewyspani. Choć samochody przez lata stały się o wiele bezpieczniejsze, ludzkie możliwości nie uległy zmianie. To wciąż kierowcy są odpowiedzialni za los swój i pasażerów.

Sonda
Lubisz stare samochody?
Grupa ZPR Media sprzeciwia się głoszeniu opinii noszących znamiona mowy nienawiści przepełnionych pogardą czy agresją. Jeśli widzisz komentarz, który jest hejtem, powiadom nas o tym, klikając zgłoś. Więcej w REGULAMINIE