Kleszczów: „Obwodnica śmierci” uwolniła się od motocyklistów i wyścigów? Sprawdziliśmy! [GALERIA]

2020-07-30 12:28 Magdalena Jaśkiewicz-Stawowczyk
Kleszczów: „Obwodnica śmierci” uwolniła się od motocyklistów i wyścigów? Sprawdziliśmy!
Autor: mj-s Zakaz wraz z odpowiednimi znakami zaczął na Milenijnej obowiązywać dokładnie 5 grudnia 2019 roku.

Przez lata była „areną” wyścigów, popisów i testów motocyklistów z wielu zakątków kraju. Po licznych interwencjach mieszkańców, a przede wszystkim po trzech śmiertelnych wypadkach do jakich doszło w 2019 roku obwodnicę Kleszczowa – nazywaną też „obwodnicą śmierci” - zamknięto dla zmechanizowanych jednośladów. Zdecydowano o tym na przełomie roku. Co zmieniło się na ulicy Milenijnej i czy rzeczywiście znak „B4 – zakaz wjazdu motocykli” przełożył się na poprawę bezpieczeństwa na tej drodze. Sprawdziliśmy to!

Kleszczów (Łódzkie), gmina która od lat słynie z najzasobniejszego polskiego portfela, „dorobiła” się też innej sławy – niechlubnej. Chodzi o ulicę Milenijną, czyli obwodnicę łączącą małe miejscowości: Żłobnicę z Kamieniem.

Droga między wyrobiskami kopalni ma coś co od kilkunastu lat przyciągało motocyklistów z całej Polski – świetnie wyprofilowane zakręty. Wyścigi, popisy, akrobacje i nadmierna prędkość były powodem niejednej tragedii. Zaledwie na przestrzeni kilku miesięcy, pierwszego półrocza 2019 roku życie na Milenijnej straciło trzech motocyklistów.

Nie pomagały patrole i przepisy

Policyjne patrole i częste kontrole niewiele zmieniały, bo w momencie pojawienia się radiowozu motocykliści, albo stawali na poboczu, albo rozpływali się w powietrzu jak kamfora. I wracali, kiedy tylko mundurowi odjechali.

Błędne koło toczyło się dalej, a ofiar przybywało. Na przestrzeni ostatnich lat na Milenijnej wprowadzano wiele rozwiązań, by problem minimalizować. Wprowadzono ograniczenia prędkości do 60 km/h, a na nawierzchni zamontowano poprzeczne linie wibracyjne, które miały spowalniać pojazdy. Wprowadzono też zakaz zatrzymywania się na poboczu. Nie skutkowało, dlatego z końcem ubiegłego roku zdecydowano się na rozwiązanie radykalne: ustawiono znak "B4 - zakaz wjazdu motocykli".

Czy pomogło?

Zakaz wraz z odpowiednimi znakami zaczął na Milenijnej obowiązywać dokładnie 5 grudnia 2019 roku. Trudno było się spodziewać natychmiastowych wniosków, bo okres zimy i wczesnej wiosny nie należy do momentów motocyklowych podróży. Pewnym było, że pierwsze konstruktywne opinie będzie można wydać po okresie wiosny i początków lata. Pandemia koronowirusa i lockdown też zrobił swoje – w kwietniu ruch na polskich drogach w ogóle znacząco się zmniejszył. Jednak po maju, czerwcu i lipcu już można zapytać o wnioski. Jakie są?

- W tym roku nie mieliśmy zgłoszeń informujących, że na Milenijnej spotykają się większe grupy motocyklistów, co w porównaniu z latami ubiegłymi już jest dobrym prognostykiem. Co prawda zdarzają się pojedynczy motocykliści, którzy wjeżdżają na obwodnicę, ale nie są to już grupy, które próbują się ścigać. Od 5 grudnia, czyli od momentu obowiązywania zakazu nie odnotowano też żadnego zdarzenia z udziałem jednośladu – mówi Marcin Kucner, naczelnik ruchu drogowego z KPP w Bełchatowie. - Policjanci często patrolują ten rejon, prowadzą kontrole statyczne. Początkowo kierujący jednośladami wjeżdżali na Milenijną, jak sami tłumaczyli „z przyzwyczajenia”, wtedy stosowaliśmy pouczenia. Teraz, w okresie wakacyjnym, kiedy widzimy, że może chodzić o ściganie, policjanci stosują postępowanie mandatowe. Zdarzają się też wnioski do sądu, wtedy kiedy motocyklista lekceważąco podchodzi do sytuacji bądź rażąco łamie przepisy – dodaje szef „drogówki”.

Skradziono bezcenną pamiątkę żużlową. Rozpoznajesz te osoby?

Rozwijamy nasz serwis dzięki wyświetlaniu reklam.

Blokując reklamy, nie pozwalasz nam tworzyć wartościowych treści.

Wyłącz AdBlock i odśwież stronę.