Brutalne morderstwo policyjnej psycholog z Bydgoszczy. Nowe fakty PRZERAŻAJĄ!

2019-12-02 11:23 EIB
Morderstwo policyjnej psycholog
Autor: reprodukcja Piotr Lampkowski/SUPER EXPRESS Morderstwo policyjnej psycholog

Wracamy do morderstwa policyjnej psycholog, która zginęła z rąk swojego byłego męża w nocy z 11 na 12 października. Jak ustaliła "Gazeta Wyborcza", mężczyzna najpierw wszystko dokładnie zaplanował, a potem zabił kobietę z zimną krwią.

Według ustaleń "Wyborczej", Prokuratura Bydgoszcz-Północ otrzymała już pierwszą ekspertyzę na temat 42-latka, który udusił policyjną Agnieszkę S. z Bydgoszczy.

Zobacz: Dramat pod Bydgoszczą! Przyznał się do uduszenia byłej żony [ZDJĘCIA] 

– Z opinii sądowo-psychiatrycznej, o którą zawnioskowaliśmy, wynika, że Grzegorz J. miał w pełni zachowaną zdolność rozpoznania czynów i pokierowania swoim postępowaniem. Najkrócej mówiąc, był poczytalny. Czekamy jeszcze na wyniki badań śladów biologicznych i nośników pamięci zabezpieczonych w domu podejrzanego - mówi na łamach bydgoskiej gazety prokurator Adam Lis.

Teraz trwa także procedura związana z umieszczeniem dziecka w rodzinie zastępczej, ponieważ według nieoficjalnych ustaleń, kobieta nie miała bliskich krewnych, którzy mogliby zająć się jej synkiem.

Przeczytaj także: Policyjna psycholog UDUSZONA przez byłego męża. Tak żegnają ją koledzy 

Zginęła z rąk byłego męża

Agnieszka S. była pracownicą cywilną w zespole ds. nieletnich Komendy Miejskiej Policji w Bydgoszczy. Mieszkała w Nowym Jasińcu z 7-letnim synem. Była rozwiedziona.

- Agnieszka, miała doktorat z psychologii. Nadawała się do tej pracy. Zajmowała się i alkoholem i narkotykami – mówi nam jeden z policjantów z bydgoskiej komendy miejskiej policji – W poniedziałek, 14 października nie przyszła do pracy. Jej samochód stał nad brzegiem jeziora. Dlatego nie wykluczaliśmy samobójstwa. Zaczęliśmy jej poszukiwania.

Policjanci dopiero po kilku dniach zatrzymali jej byłego męża Grzegorza J. (45 l.). Ten po godzinie przyznał się, że udusił żonę w domu a jej ciało zakopał w metalowym garażu za domem.

Prokurator postawił mu zarzut zabójstwa.

Nie wiadomo co było powodem kłótni. Naszym dziennikarzom udało się ustalić, że razem spłacali kredyt, który kilkanaście lat temu wzięli na zakup wymarzonego domu. Od roku próbowali go sprzedać. Może gdyby się go pozbyli to do morderstwa by nie doszło.