Pożar wybuchł w środę, 18 lutego, krótko przed godziną 10.00 w hali przy ulicy Kościuszki w Mogilnie. Ogień i gęsty dym szybko pojawiły się w obiekcie, w którym przechowywano kartonowe opakowania. Natychmiast skierowano tam służby ratunkowe.
Czytaj także: Tragiczna historia strażaka wstrząsnęła jednostką. Lawina oskarżeń. Ruszyły kontrole
Z żywiołem walczy dziesięć zastępów straży pożarnej, a do Mogilna zadysponowano także Grupę Operacyjną KW PSP z Torunia. W wyniku zdarzenia poszkodowana została jedna osoba.
To pracownik zakładu, który chciał we wstępnej fazie ugasić pożar. Potknął się o jakiś element i stłukł sobie nogę i lekko rozciął wargę. Zabrał go Zespół Ratownictwa Medycznego – mówi Krzysztof Meller ze straży pożarnej w Mogilnie.
Jak dodaje strażak, sytuacja została już opanowana, ale działania na miejscu nadal są bardzo pracochłonne.
Strażacy przy pomocy sprzętu ciężkiego usuwają ze środka nadpalone opakowania kartonowe i dogaszają na zewnątrz. Są to sprasowane opakowania, w których dosyć głęboko siedzi ogień i to trzeba wszystko dokładnie zlać wodą – wyjaśnia Meller.
Akcja gaśnicza potrwa jeszcze kilka godzin. Po jej zakończeniu na miejscu pojawi się policja, która będzie ustalać dokładne przyczyny wybuchu pożaru.