Miał ratować swoje pieniądze, a stracił fortunę! 20-latek wziął sześć kredytów

2026-11-03 11:12

Prawdziwy dramat przeżywa 20-letni mieszkaniec Trzcianki w województwie wielkopolskim. Młody mężczyzna padł ofiarą telefonicznego oszustwa na pracownika banku. Przestępcy wmówili mu, że ktoś próbuje wyłudzić pożyczkę na jego dane, a następnie zmanipulowali go do zaciągnięcia aż sześciu zobowiązań na łączną sumę 563 tys. zł. Gotówkę wpłacał do bitomatów oraz oddał podstawionemu kurierowi. Teraz jego dług do spłaty przekracza 830 tys. zł.

Gruby plik banknotów o nominale 100 złotych. O ogromnej stracie mieszkańca Trzcianki przeczytasz na SE.
Autor: Pixabay.com

Dramatyczne chwile rozegrały się w życiu młodego, 20-letniego mieszkańca wielkopolskiej Trzcianki. Cała sprawa swój początek miała w momencie, gdy odebrał on połączenie telefoniczne od człowieka podającego się za bankowca. Dzwoniący wmówił swojemu rozmówcy, że osoby trzecie usiłują wziąć kredyt na jego dane osobowe. Fałszywy konsultant od razu zasugerował szereg kroków, które rzekomo miały zabezpieczyć finanse 20-latka przed kradzieżą.

Młody człowiek całkowicie zaufał usłyszanej przez słuchawkę opowieści. Posłusznie realizował wytyczne oszustów, którzy w trakcie kolejnych rozmów podszywali się już nie tylko pod bankowców, ale także pod funkcjonariuszy policji. Działając ściśle według ich wskazówek, pokrzywdzony odwiedzał rozmaite oddziały banków i podpisywał w nich następne umowy pożyczkowe.

Zaledwie w parę dni zmanipulowany 20-latek zaciągnął aż sześć różnych zobowiązań kredytowych opiewających łącznie na 563 tys. zł. Z ustaleń przekazanych przez mundurowych wynika, że po doliczeniu odsetek wynikających z zawartych umów, całkowita kwota zadłużenia mężczyzny przekroczyła już pułap 830 tys. zł.

Oszustwo w Trzciance. 20-latek wpłacał pieniądze do bitomatów w Pile i Bydgoszczy

Na samym zaciągnięciu pożyczek historia się jednak nie zakończyła. Gotówkę pobraną w placówkach bankowych 20-latek wpłacał potem do kilku bitomatów zlokalizowanych w Pile oraz Bydgoszczy. Co więcej, niebagatelną sumę 205 tys. zł wręczył bezpośrednio do rąk obcego mężczyzny, z którym spotkał się we wcześniej wskazanym punkcie na terenie Piły.

Prawda wyszła na jaw dopiero w piątek, 30 października, kiedy to mieszkaniec Trzcianki zrozumiał, że został brutalnie oszukany. Jeszcze tego samego dnia pokrzywdzony udał się po pomoc do komisariatu policji na bydgoskim Śródmieściu, aby oficjalnie zgłosić przestępstwo.

Policja przypomina, że oszuści coraz częściej podszywają się pod pracowników banków i funkcjonariuszy. Wykorzystują strach i presję czasu, by nakłonić swoje ofiary do wykonywania kolejnych poleceń– podkreśla nadkom. Lidia Kowalska, rzeczniczka prasowa Komendy Wojewódzkiej Policji w Bydgoszczy.

Pożar w szpitalu w Krakowie. Nocny horror na 10. piętrze! Policjanci ruszyli na ratunek pacjentom

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki

ROLKI