Borys przez 16 miesięcy nie opuścił kojca. To, co zastali ratownicy, było przerażające

2026-11-02 13:47

To, co zastali na miejscu, było wstrząsające. Borys przez blisko 16 miesięcy siedział zamknięty na kłódkę w kojcu w miejscowości Dziedzinek w gminie Koronowo. Nikt go nie wyprowadzał, nikt nie sprzątał po nim, a woda w misce zamieniła się w zieloną breję. Pies ma na ciele liczne rany, z których sączy się krew i ropa. 30 października wreszcie został uwolniony i trafił do kliniki weterynaryjnej w Bydgoszczy.

O dramacie Borysa poinformowało w sobotę, 31 października, Pogotowie dla Zwierząt. Pies przebywał w dramatycznych warunkach na jednej z posesji w miejscowości Dziedzinek w gminie Koronowo. Jak relacjonują przedstawiciele organizacji, kiedy dotarli na miejsce, zwierzę dosłownie tonęło w odchodach. Było ich tak dużo, że Borys nie miał gdzie postawić łapy. Jedynym czystszym miejscem w całym kojcu był niewielki murek, na którym pies spędzał kolejne dni.

Warunki, w jakich żył, były przerażające. Borys dostawał do jedzenia zlewki, chleb, bułki, a czasem kości. Jedzenie rzucano bezpośrednio na zabrudzoną podłogę kojca. Woda w starym garnku była zielona. Pies nie mógł nawet schronić się w budzie, ponieważ w jej wnętrzu znajdowały się połamane palety. Nie miał gdzie się położyć ani odpocząć.

Właściciel trafił do więzienia. Pies został sam

Jak ustaliło Pogotowie dla Zwierząt, właściciel miał Borysa przez siedem lat. Przez ostatnie cztery zwierzę przebywało w kojcu, ale wcześniej mężczyzna przynajmniej zabierał je na spacery.

Wszystko zmieniło się 4 lipca 2025 roku. Tego dnia właściciel trafił do więzienia, pozostawiając w domu żonę, chore dziecko i psa. Od tego momentu Borys nie miał już opuścić kojca.

Była żona właściciela twierdziła, że karmiła zwierzę, ale nie wchodziła do kojca. Kiedy pies zaczął chorować, miała szukać pomocy, dzwoniąc m.in. do schroniska i gminy Koronowo. Według jej relacji półtora miesiąca temu wyprowadziła się z mieszkania. Od tego czasu Borys został całkowicie sam

Kobiety nie odpuściły. W końcu udało się uwolnić Borysa

Pies przeżył dzięki kobietom, które przez ostatnie półtora miesiąca dokarmiały go i wlewały mu wodę przez kraty. Nie przestawały szukać pomocy, aż w końcu udało się doprowadzić do interwencji.

30 października przecięto kłódkę i otwarto kojec. Po blisko 16 miesiącach Borys po raz pierwszy poczuł trawę pod łapami.

Z miejsca interwencji pies został przewieziony prosto do kliniki weterynaryjnej w Bydgoszczy. Jego stan jest poważny. Na całym ciele ma rany, z których wypływają krew i ropa. Teraz czeka go leczenie i walka o powrót do zdrowia.

Pogotowie dla Zwierząt opisało historię Borysa w sobotę, 31 października, na Facebooku. Organizacja pokazała również zdjęcia dokumentujące warunki, w jakich przez wiele miesięcy przebywał pies.

Dodatkowo na stronie Pomagam.pl trwa zbiórka na leczenie Borysa. Szczegóły TUTAJ.

Pokazowe karmienie w myślęcińskim zoo to prawdziwy hit! Byliśmy na miejscu

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki

ROLKI