W lipcu 2018 roku samolot odbywał lot treningowy. W okolicy Pasłęka doszło do awarii maszyny - w ciągu minut samolot utracił trzy tony paliwa. Pilot zdołał tylko wyprowadzić maszynę poza miasto, aby uniknąć ofiar wśród cywilów, po czym katapultował się. Niestety fotel katapultowy K-36 nie zadziałał. Pilot zdołał opuścić maszynę, lecz spadochron nie otworzył się. Kpt. Sobański runął na ziemię i zginął na miejscu.
W listopadzie ubiegłego roku Onet.pl poinformował o tym, że bezpośrednią przyczyną tragedii było wzmocnienie przez Wojskowe Zakłady Lotnicze nr 2 (WZL-2) z Bydgoszczy pierścienia mechanizmu strzałowego w fotelu katapultowym. Dlatego podczas katapultowania pierścień nie pękł, blokując otwarcie spadochronu.
- Dziś wiemy, że w 2011 r. popełniono błąd na etapie projektowania detalu, który nie został wykryty w procesie sprawdzania i wdrażania części do produkcji. Po katastrofie samolotu MIG-29, w której zginął pilot, spółka WZL-2 przeprowadziła audyt wewnętrzny, który miał na celu zbadanie okoliczności wprowadzenia do produkcji pierścienia w 2011 r. - czytamy w komunikacie Polskiej Grupy Zbrojeniowej.
Materiał został przekazany prokuraturze. Z osobami bezpośrednio uczestniczącymi w procesie projektowania tego pierścienia rozwiązano stosunek pracy.
Sprawę prowadzi teraz Prokuratura Okręgowa w Warszawie.