21-letni Adam zginął od strzału. Policjant znów stanął przed sądem. "Powinien otrzymać 25 lat"

2026-10-12 14:03

Sławomir L., policjant z Konina (woj.wielkopolskie), który 7 lat temu śmiertelnie postrzelił 21-letniego Adama ponownie zasiadł na ławie oskarżonych. Ojciec zabitego chłopaka czeka na sprawiedliwość już bardzo długo. - Mój syn nie zginął przez przypadek, on został zabity. Chcę, żeby policjant za to odpowiedział - mówi Artur Czerniejewski, ojciec ofiary policjanta. Szczegóły w artykule.

Adam przestraszył się radiowozu

Był chłodny, jesienny dzień - 14 listopada 2019 roku. Na jednym z konińskich blokowisk, w okolicy szkoły, Adam Czerniejewski spotkał się z dwoma nastolatkami na wymianę części do e-papierosa. W pewnym momencie pojawił się obok nich policyjny radiowóz. Funkcjonariusze postanowili sprawdzić, co młodzi mężczyźni robią.

- Gdy Adam zobaczył policję, to się przestraszył, rzucił liquid, powiedział, że zaraz wraca i uciekł - mówił w czasie pierwszego procesu kolega Adama, Sebastian J., który umówił się z nim tego feralnego dnia.

To, co wydarzyło się potem, nigdy wydarzyć się nie powinno.

Strzał okazał się śmiertelny

Adam biegł przed siebie, nie bacząc na to, że goni go policjant, który wyciągnął już broń.

- Chwilę później usłyszeliśmy tylko: „stój policja, stój bo strzelam” i padł strzał - relacjonował w sądzie Sebastian J.

Dlaczego Adam tak bardzo się przestraszył policji, że zaczął uciekać? Wiadomo, że chłopak nie reagował na wezwania do zatrzymania jednego z funkcjonariuszy, który za nim pobiegł. W pewnym momencie goniący go funkcjonariusz Sławomir L. strzelił do chłopaka. 21-latek zmarł na miejscu. Strzał padł z bliska, z tak zwanego przyłożenia, w plecy. Kula przebiła serce młodego mężczyzny na wylot, dosłownie rozerwała jego klatkę.

Adam zmarł momentalnie, a wszystko działo się na… osiedlowym placu zabaw. Po tragedii Prokuratura Regionalna w Łodzi wszczęła śledztwo ws. nieumyślnego przekroczenia uprawnień przez funkcjonariusza i nieumyślnego spowodowania śmierci.

Śledczy ustalili, że broń była odbezpieczona, policjant biegnąc trzymał palec na spuście, ale sam wystrzał nie był zaplanowany ani celowy. Sławomir L. zdaniem prokuratury po prostu posługiwał się bronią w niewłaściwy sposób i niezgodny z ogólnymi zasadami.

Sławomir L. już raz usłyszał wyrok

W czasie pierwszego procesu Sąd nie miał wątpliwości i uznał, że wina oskarżonego jest bezsporna, a policjant strzelił z przyłożenia, dlatego powinien iść do więzienia na trzy lata. Sędzia Katarzyna Maciaszek w trakcie uzasadnienia jasno i wyraźnie oznajmiła, że oskarżony przekroczył swoje uprawnienia, a zachowanie oskarżonego podważyło zaufanie obywateli do policji.

Dla ojca Adama ten wyrok nie był sprawiedliwy.

- Powinien otrzymać 25 lat, tak jak za zabójstwo - powiedział mediom zaraz po zakończonym procesie i nie krył zadowolenia, że wyrok za przekroczenie uprawnień i nieumyślną śmierć nie utrzymał się po apelacji. - Moim zdaniem to było zabójstwo i za to policjant powinien odpowiedzieć - mówi konsekwentnie od lat ojciec Adama.

Ruszył ponowny proces

W Sądzie Okręgowym w Kaliszu właśnie ruszył ponowny proces.

- Oskarżony złożył wyjaśnienia przed Sądem Apelacyjnym, a dzisiaj je podtrzymał, które wskazują, że działał on z zamiarem bezpośrednim oddania strzału i z zamiarem ewentualnym zabicia. Oskarżony działał w warunkach obrony koniecznej, bronił się przed ostrym narzędziem - mówi Zbigniew Krüger - pełnomocnik rodziny zmarłego chłopaka, która wniosła o rozszerzenie składu sędziowskiego i zmianę kwalifikacji czynu na zabójstwo.

Termin kolejnej rozprawy nie został jeszcze wyznaczony.

Sonda
Czy masz zaufanie do polskiej policji?
Pokój Zbrodni - Paulina z Top Model

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki

ROLKI