Spis treści
Zwyczaj przystrajania domostw na Halloween ma swoje korzenie w dawnym celtyckim święcie Samhain. W Polsce tradycja ta zaczęła zyskiwać na popularności w latach 90., jednak dla pewnej rodziny z Pawłowa stała się ona ogromną pasją, wykraczającą daleko poza zwykłą zabawę. Stworzenie tej ogromnej ekspozycji pochłania długie miesiące pracy, a rezultaty tych starań prezentujemy w naszej dzisiejszej galerii zdjęć.
Dom na Halloween w Pawłowie. Jak powstała słynna „droga strachu”?
Początki tego wyjątkowego projektu były bardzo skromne. Pierwsze dekoracje pojawiły się tutaj ponad dziesięć lat temu, a niewinny pomysł z biegiem czasu ewoluował w coroczne widowisko realizowane z wielkim rozmachem.
Zaczęło się 13 lat temu. Dokładnie od pierwszej dyni wyciętej i ze świeczką w środku. Tradycja zaczęła się rozwijać, a teraz mamy już takie przystrojenia... Cała rodzina jest zaangażowana w ten temat – opowiada Łukasz.
Co roku ekspozycja zyskuje nowe elementy i staje się coraz bardziej zaawansowana. Goście mogą podziwiać nie tylko precyzyjnie wyrzeźbione lampiony, ale również interaktywne figury uruchamiane dźwiękiem lub ruchem, które potrafią napędzić strachu, gdy ktoś klaśnie lub przejdzie obok. Największą atrakcją dla dzieci jest jednak specjalnie wytyczona trasa.
Ta droga strachu przebiega w środku sosnowo-brzozowego lasku i ciągnie się aż do samego domu. W domu dzieciaki, które przychodzą pod cukierki, napotykają na przebraną albo czarownicę, albo jakąś inną postać, która rozdaje cukierasy – relacjonuje gospodarz.
Atrakcje na Halloween pod Starachowicami. Dzieci pokonują własne lęki
Odwiedziny na posesji pana Łukasza to już obowiązkowy element Halloween dla okolicznych mieszkańców. Najmłodsi wymieniają się informacjami o tym miejscu i tłumnie przybywają, aby osobiście poczuć ten niepowtarzalny klimat.
Największą satysfakcję sprawia mi to, jak widzę czasami, jak dumny ojciec czeka na wyjściu, żeby dziecko przyszło do domu po cukierki, przeszło drogę strachu i otrzymało swoją nagrodę. Przy okazji przez to dzieciaki przełamują swoje lęki i to jest fajne. Jak widzimy frajdę dzieci i rodziców czy nawet przejeżdżających osób z daleka czy z bliska, to mamy ogromną satysfakcję, że możemy komuś sprawić trochę radości – przyznaje z uśmiechem Łukasz
Hodowla dyń w Pawłowie. Przygotowania do Halloween trwają cały rok
Chociaż finalna ekspozycja robi ogromne wrażenie dzięki efektom wizualnym i ruchomym elementom, jej podstawą jest przydomowa uprawa dyń. To niezwykle wymagające zadanie sprawia, że przygotowania do jednego październikowego wieczoru zajmują właścicielom większość roku.
Początkowo to jest cały proces wyhodowania dyni, który trwa kilka miesięcy, także przygotowania to już od jakiegoś czasu... Później, kiedy mamy już dynie wyhodowane, nie jest to prosty etap. Trzeba je wyciąć i wtedy tutaj wkracza cała moja rodzina, która pomaga w wycinaniu dyń i wymyślaniu ciekawych koncepcji – tłumaczy hodowca. Samo pozyskanie odpowiednich dyń do stworzenia spektakularnych rzeźb to precyzyjna sztuka rolnicza, wymagająca wiedzy, cierpliwości i niemałych wyrzeczeń. – Gatunków dyń tu jest, powiedziałbym, kilkadziesiąt. Są to różne dynie ozdobne – rodzime, zagraniczne, afrykańskie również. Jeśli chodzi o sam proces hodowli, polega to na tym, żeby zdobyć przede wszystkim genetycznie dobre nasiono, które gdzieś tam pochodzi od rekordowych dyń z całego świata. A później własnoręcznie trzeba to nasionko zasiać, później kwiaty pozapylać, żeby urosła taka duża dynia. Czasami żona wstaje o 5:00 rano, żeby zapylić kwiaty dyni, bo akurat przychodzi na to czas – tylko dlatego, żeby później nie przepyliły tego kwiatu pszczoły pyłkiem z innej małej dyni, bo wtedy nie urosłaby duża i cała praca poszłaby na marne – zdradza kulisy Łukasz. W tym roku natura postawiła przed gospodarzami dodatkowe wyzwania, zwłaszcza w przypadku największego okazu w kolekcji. – Ta dynia, która tutaj jest największa, jest rzeczywiście największą dynią wyhodowaną w tym roku, choć niełatwy był to proces, ponieważ dwa tygodnie przed Halloween zaczęła nam trochę gnić i trzeba było ją ratować w różne sposoby. No, efekt jest jaki jest – myślę, że fajny. Nigdy żadna dynia nie została u mnie z działki sprzedana. Mam też taką zasadę, że nadwyżkę dyń rozdaję znajomym, rodzinie... – dodaje z pasją.
Rodzinna pasja do Halloween w Pawłowie. Trzylatek testuje straszne gadżety
Tworzenie halloweenowego wystroju w Pawłowie angażuje wszystkich domowników, a zamiłowanie do tej tradycji przejmują już najmłodsi członkowie rodziny.
– Mój trzyletni synek już zaczyna brać tę pasję ode mnie. Od dłuższego czasu każdy gadżet zawsze jest przez niego zatwierdzony, zawsze przetestowany. Pokazuje również odwiedzającym, jak odpalać gadżety. Ma straszną pasję! Podobnie moja córka – może troszkę mniejszą, bo nastolatka, ale też elementy halloweenowe ma w pokoju i ogólnie wszystko jest fajnie – opowiada Łukasz. Wsparcie widać również w najbliższym otoczeniu. Choć instalacja generuje spore zainteresowanie i ruch, sąsiedzi reagują z ogromną wyrozumiałością, a niektórzy sami dają się zarazić pozytywną energią. – Mamy bardzo wyrozumiałych sąsiadów, mają też dzieciaki... Zarażamy tą pasją również innych. Zauważam, że zdarza się u sąsiadów, ale i tam gdzieś w okolicznych domach jakieś elementy halloweenowe – podsumowuje gospodarz.
Dzisiejszego wieczoru Pawłów opanuje klimat grozy, jesiennej magii i niezapomnianych wrażeń. Bramy tej niezwykłej posesji ponownie otworzą się dla wszystkich śmiałków liczących na dobrą zabawę oraz słodycze.
Zachęcamy do zobaczenia naszej dzisiejszej galerii zdjęć wykonanych w Pawłowie!