Leśny GANG grasuje w świętokrzyskim. Ważny apel NADLEŚNICTWA

2019-10-21 13:35
Jodła – właściwości lecznicze
Autor: Wikimedia Commons Stojące szyszki jodeł tworzą się prawie wyłącznie w okolicach wierzchołka drzewa.

Jak co roku przed dniem Wszystkich Świętych w świętokrzyskich lasach grasują złodzieje stroiszu. Rabusie nie oszczędzają jodeł, nawet tych młodych, w efekcie czego okaleczone drzewa giną. Nadleśnictwo apeluje, by nie kupować wiązanek z dziwnych źródeł, tylko zaopatrywać się w sklepach.

Rabusie jodłowych gałązek uaktywniają się przede wszystkim w okresie świątecznym. Zorganizowane grupy przeczesują świętokrzyskie lasy w poszukiwaniu gałązek, z których następnie produkowane są wieńce lub stroiki.

W związku ze zbliżającym się dniem Wszystkich Świętych, podkieleckie nadleśnictwa notują wzmożoną aktywność niszczycielskich dla przyrody band.

- Gałązki jodłowe są towarem, który dobrze się sprzedaje w okresie przedświątecznym, czyli przed 1 listopada, ale również przed grudniem - przyznaje Zbigniew Dąbrowski, nadleśniczy ze Skarżyska. - Proceder trwa od wielu, wielu lat, dotyczy to nie tylko skarżyskiego nadleśnictwa, problem ma cały region świętokrzyski: Suchedniów, Zagnańsk, Daleszyce... To proceder zorganizowany, próbujemy walczyć, ale powierzchnie lasów są bardzo duże. Bardzo trudno złapać takich złodziei - przyznaje.

Zbigniew Dąbrowski dodaje, że ukradzione gałązki wywożone są do większych miast: Łodzi, Kielc czy Warszawy. Tam gałęzie przerabiane są na stroiki czy wieńce. Gotowe produkty trafiają w ręce hurtowników i są sprzedawane przed cmentarzami czy na skwerach i placach.

- Przestrzegamy przed zakupem wieńców i ozdób świątecznych z niepewnych źródeł - apeluje nadleśniczy. - Jeżeli gałęzie są rozłożone gdzieś na ulicy, przed cmentarzem czy na placu, to mamy bardzo małą szansę na to, że pochodzą z legalnego źródła - podkreśla Zbigniew Dąbrowski.

Jak wyjaśnia nadleśniczy, proceder złodziei ma destruktywny wpływ na świętokrzyskie puszcze i lasy. Rabusie mają na wyposażeniu specjalne sekatory i wysięgniki, dzięki którym nie mają problemu z dotarciem do najwyższych partii rośliny.

W efekcie drzewa są ogołacane ze wszystkich gałęzi. Złodzieje nie oszczędzają nawet malutkich jodełek, a mocno okaleczone drzewa nierzadko usychają w wyniku nielegalnej działalności.

Skąd zatem brać legalne gałęzie? Jak wyjaśnia szef skarżyskiego nadleśnictwa, najlepiej jest udać się do źródła, czyli jednego z regionalnych nadleśnictw.

- Jeżeli ktoś się zgłasza, jest możliwość sporządzenia umowy, a my dostarczymy gałęzie z przeznaczonych do wycinki jodeł.

Chociaż handel wieńcami przed dniem Wszystkich Świętych jest prawdziwą żyłą złota, konsekwencje udowodnienia sprzedaży kradzionych z lasu gałęzi są poważne.

Niezależnie od ilości wyniesionego surowca kara za kradzież wynosi 5 tys. złotych.