Pożegnanie po 14 latach. Mateusz Jachlewski odchodzi z PGE VIVE Kielce!

2020-03-19 20:45 ToM
Mateusz Jachlewski
Autor: Artur Hojny Mateusz Jachlewski

Doświadczony skrzydłowy grał w ekipie Mistrzów Polski od 2006 roku. Ten sezon jest jego ostatnim. Zawodnik zdecydował, że odchodzi z PGE VIVE, ponieważ chce być bliżej rodziny, która na stałe osiadła w Gdańsku. Mateusz Jachlewski to jeden z najbardziej utytułowanych zawodników w historii polskiej klubowej piłki ręcznej.

Zawodnik razem z drużyną z Kielc zdobył 10 tytułów Mistrza Polski (2009, 2010, 2012 – 2019) i 11 Pucharów Polski (2009 – 2019). W 2016 roku skrzydłowy razem z drużyną zapisał się złotymi zgłoskami w historii polskiego sportu - VIVE Kielce zdobyło wówczas Puchar Ligi Mistrzów - najcenniejsze trofeum klubowe.

O odejściu zawodnika poinformował klub na oficjalnej stronie internetowej. Mateusz Jachlewski podkreśla, że władze PGE VIVE oferowały mu roczny kontrakt, ale ten zdecydował, że nie chce żyć z dala od rodziny, która zamieszkała na Pomorzu.

- Trener Talant Dujshebaev i Prezes Bertus Servaas widzieli mnie w składzie na kolejny sezon, ale podjąłem decyzję, że nie przedłużę kontraktu – zaznacza Mateusz Jachlewski na ofeicjalnej stronie klubu. - Moja rodzina wyjechała już do Gdańska, a funkcjonowanie bez niej to nie moja bajka. Przez rok nie stanowi to problemu, ale nie chcę fundować sobie kolejnego sezonu bez bliskich. Oczywiście, wciąż chciałbym grać w Kielcach, ale przede wszystkim chcę być z rodziną. To jest dla mnie najważniejsze. Nie wiem jeszcze, czy opuszczenie Kielc będzie równoznaczne z zakończeniem kariery. Czuję się na siłach, by dalej grać, ale na razie nie myślałem jeszcze o konkretnych rozwiązaniach.

Długa przygoda Mateusza Jachelwskiego w Kielcach dobiega końca. Zawodnik pamięta czasy wielu trenerów, był pod "skrzydłami"  ZbigniewaTłuczyńskiego, Aleksandra Litowskiego, Aleksandra Malinowskiego, Bogdana Wenty i Tałanta Dujszebajewa. Sam podkreśla, że największe sukcesy odniósł pod wodzą dwóch ostatnich. Szczególnym momentem było zwycięstwo w Lidze Mistrzów w 2016 roku, kiedy drużyna Mistrzów Polski po pasjonującej gonitwie pokonała węgierskie Veszprem.

- Tak naprawdę większe epizody to tylko Bogdan Wenta i Talant. U obu szkoleniowców miałem inną rolę, ale za każdy razem starałem się wykonywać zadania, które mi powierzono – mówi na łamach oficjalnej strony klubu popularny „Siwy” – Gdybym nie spełniał oczekiwań trenerów, to pewnie daliby mi znać, bym poszukał sobie innego klubu, ale zawsze było tak, że kontrakt był przedłużany. Wydaje mi się więc, że większość była zadowolona z mojej pracy. Ja też byłem zadowolony. Moim punktem odniesienia było to, że ktoś chciał dalej ze mną pracować.

Andrzej Kostyra - Tomasz Adamek

Rozwijamy nasz serwis dzięki wyświetlaniu reklam.

Blokując reklamy, nie pozwalasz nam tworzyć wartościowych treści.

Wyłącz AdBlock i odśwież stronę.