Spis treści
Interwencja policji w Nadleśnictwie Suchedniów
Sprawę prowadzonych w lesie działań skomentowali przedstawiciele Komendy Powiatowej Policji w Skarżysku-Kamiennej. Anna Sławińska, pełniąca funkcję oficera prasowego tej jednostki, przekazała, że służby zareagowały na sygnał od jednego z mieszkańców. Zawiadomienie dotyczyło pojazdów silnikowych, które zaparkowano lub przemieszczały się w miejscach całkowicie niedozwolonych, co traktowane jest jako naruszenie przepisów.
Przedstawiciele skarżyskiej policji odnieśli się do prowadzonych działań w oficjalnym komunikacie. „Na miejscu rozpoczęto czynności sprawdzające wobec osób przebywających w rejonie zgłoszenia” - podkreślili funkcjonariusze.
W momencie przekazywania tych informacji działania mundurowych wciąż były w toku. Według wstępnych ustaleń na teren zalesiony podlegający pod Nadleśnictwo KRUK wjechało przynajmniej kilka aut.
Mieszkańcy Suchedniowa zaniepokojeni zachowaniem obcokrajowców
Pojawienie się licznej ekipy zbieraczy z zagranicy wywołało natychmiastowe poruszenie wśród lokalnej społeczności. Na portalach społecznościowych zaczęły krążyć relacje świadków, którzy widzieli zaparkowane busy, ludzi obierających zebrane zbiory i gotujących jedzenie tuż przy leśnych parkingach. Uwagę dyskutujących w sieci przykuwały głównie samochody wjeżdżające bezpośrednio między drzewa.
Dyskusje w internecie szybko obrodziły w dużo cięższe oskarżenia pod adresem przyjezdnych. Część komentujących donosiła, jakoby zagraniczni goście konfiskowali zbiory lokalnym grzybiarzom, grozili im i prowokowali konflikty. Funkcjonariusze na chwilę obecną absolutnie nie znajdują potwierdzenia dla tak dramatycznych scenariuszy.
Podstawą do wysłania radiowozów było wyłącznie zawiadomienie o nielegalnym przekroczeniu granicy lasu przez auta. Brakuje obecnie jakichkolwiek dowodów na to, że miały tam miejsce pobicia, kradzieże runa leśnego lub jakiekolwiek inne czyny kryminalne.
Internauci oceniają grzybobranie pod Suchedniowem
Analizując wpisy zamieszczane przez osoby z okolicy, można zauważyć dość spójne stanowisko. Fakt samego ogołacania lasu z grzybów nie budzi większego oburzenia, ale o wiele większe kontrowersje wywołuje obozowy styl bycia przyjezdnych i ich specyficzne podejście do przebywania w naturze.
„Nikt im nie broni zbierać, ale zastraszać i zabierać grzyby innym to już chyba lekko przesadzone” - napisał jeden z komentujących na lokalnej grupie.
Kolejny uczestnik wirtualnej debaty wypomniał kwestię aut parkujących na łonie natury. Pozostali internauci dopytywali z kolei, czy działalność cudzoziemców sprowadza się wyłącznie do pozyskiwania darów lasu, czy też dopuszczają się oni innych niepokojących aktów.
„Zbierać grzyby niech zbierają, ale jak odwalają coś innego, to zgłaszać” - czytamy w jednym z komentarzy opublikowanych przez mieszkańca.
W sieci można również trafić na deklaracje ludzi, którzy po przeczytaniu internetowych relacji rezygnują z leśnych spacerów z obawy o własne bezpieczeństwo. Trzeba jednak wyraźnie zaznaczyć, że to wyłącznie niepotwierdzone opinie z forów internetowych. Rozsiewane w ten sposób plotki nie stanowią wiarygodnego źródła o rzeczywistych incydentach.
Rumuńscy zbieracze w lasach Podkarpacia i Świętokrzyskiego
Zamieszanie wokół obcokrajowców do złudzenia przypomina historie, którymi żyły polskie serwisy informacyjne w nieodległej przeszłości. W okresie od 2019 do 2023 roku wielokrotnie pisano o zorganizowanych karawanach obywateli Rumunii penetrujących zalesione tereny, co miało miejsce chociażby w województwie świętokrzyskim oraz na Podkarpaciu.
Pracownicy służb leśnych nierzadko łapali się za głowy, widząc wręcz przemysłowy charakter tego procederu. Pozyskane okazy były na bieżąco obierane, kategoryzowane, umieszczane w skrzynkach i ostatecznie eksportowane poza nasze granice. Wówczas strażnicy weryfikowali legalność rozbijania obozowisk, respektowanie ogólnych zasad ochrony przyrody oraz prawną dopuszczalność wjazdów autami w głąb kniei.
Zgodnie z polskim prawem goście z zagranicy mają absolutne prawo do czerpania z uroków naszych lasów. Mieszkańcy państw należących do Unii Europejskiej podlegają dokładnie takim samym regułom grzybobrania jak obywatele naszego kraju. Przepisy zabraniają jedynie wstępu na obszary chronione, posesje prywatne oraz niszczenia rzadkich gatunków. Konflikt z prawem zaczyna się dopiero w momencie rozjeżdżania ściółki samochodami silnikowymi i łamania konkretnych zakazów.
Dalsze kroki policjantów ze Skarżyska-Kamiennej
Środowa akcja funkcjonariuszy powinna rzucić więcej światła na zagadkowe zdarzenia w kompleksach leśnych nieopodal Suchedniowa. Patrole legitymują obecnych tam ludzi i badają zasadność obywatelskiego sygnału. Obecnie pewne jest wyłącznie to, że służby zjawiły się tam z powodu nieuprawnionego ruchu pojazdów. Opieranie się na facebookowych relacjach nie jest wystarczającym powodem, aby oskarżać cudzoziemców o fizyczne ataki czy rozboje na lokalnych zbieraczach.
Temat z pewnością będzie kontynuowany, gdy tylko mundurowi zakończą swoje procedury i przekażą oficjalne podsumowanie akcji. Wówczas dowiemy się, czy kierowcy zostali ukarani mandatami karnymi i czy wobec grupy wyciągnięto jakiekolwiek surowsze konsekwencje prawne.