Spis treści
Zakaz wędkowania ze sprzętu pływającego na Zalewie Brodzkim. PZW interweniuje
Okręg PZW w Kielcach, reagując na wniosek Zarządu Koła PZW Brody, zdecydował o wprowadzeniu rygorystycznych ograniczeń. Na zbiorniku „Oczko” obowiązuje teraz całkowity nakaz wypuszczania złowionych okazów, a na całym obszarze Zalewu Brodzkiego nie można już wędkować z jakichkolwiek środków pływających. Władze tłumaczą te drastyczne kroki prowadzonymi pracami przy infrastrukturze hydrotechnicznej oraz poważnym spadkiem poziomu wody.
Dla stałych bywalców tego łowiska oficjalne komunikaty brzmią jednak jak próba zatuszowania wieloletnich zaniedbań. PZW zwróciło się z prośbą o wyjaśnienia do Wód Polskich, które potwierdziły trwające roboty, jednak nie podały żadnego konkretnego terminu ich zakończenia ani czasu przywrócenia optymalnego stanu piętrzenia wody.
Śnięte szczupaki i leszcze nad Zalewem Brodzkim. Wędkarze uderzają w Wody Polskie
Cała sytuacja wywołała gigantyczne oburzenie w przestrzeni internetowej. Użytkownicy mediów społecznościowych alarmują o setkach martwych ryb gnijących na brzegach, a publikowane przez nich fotografie padłych leszczy i szczupaków tylko potęgują gniew lokalnej społeczności.
Jeden z rozgoryczonych wędkarzy napisał wprost: „Czy tu nie powinien wkroczyć prokurator? Przecież zniszczono nasze ryby, wydzierżawiający wyrządził nam szkodę. Co na to PZW?”.
Inni komentujący zwracają uwagę na fatalny harmonogram prowadzonych robót, twierdząc, że niszczona jest ikra. W sieci można przeczytać między innymi: „Mają rozmach, napełniamy zbiornik w okresie tarła ryby, następnie opuszczamy wodę, doprowadzając do wyginięcia ikry i narybku. Niedługo nic tam nie zostanie”. Obrywa się również państwowej instytucji odpowiadającej za rzeki i jeziora, a internauci pytają złością: „Największymi kormoranami są Wody Polskie. Jakiś sanepid tam był? Bo to, co tam się dzieje, to już na cmentarzysko i ściek wygląda”.
Zalew Brodzki traci walory turystyczne. Puste przystanie i martwe ryby na dnie
Warto pamiętać, że ten liczący 260 hektarów powierzchni akwen od lat stanowił ogromną atrakcję dla wczasowiczów oraz miłośników sportów wodnych. Jego historia jest niezwykle bogata, a pierwsze plany spiętrzenia wód rzeki Kamiennej tworzył w XIX wieku sam Stanisław Staszic. Obecnie funkcjonująca tama stanowi dokładną rekonstrukcję budowli, którą zniszczyła potężna powódź w 1903 roku.
Dzisiaj w miejscach, gdzie niedawno swobodnie cumowały wypożyczane żaglówki i motorówki, widać jedynie ogromne połacie wyschniętego dna. Miłośnicy wędkarstwa są oburzeni oficjalnymi raportami skierowanymi do okręgu, w których mowa jest o zaledwie 30 czy 40 śniętych sztukach, nazywając to jawną kpiną. Pod publikacjami na ten temat pojawiają się dosadne głosy: „Na całym zbiorniku są setki zdechłych ryb (...), liczyć się nauczcie”.
Z każdym dniem konflikt przybiera na sile, a brak jasnych deklaracji ze strony urzędników dotyczących końca remontu rodzi spory niepokój. Czas pokaże, czy ten historyczny akwen zdoła wrócić do swojej turystycznej świetności, czy też surowe restrykcje będą obowiązywać przez kolejne lata, aby uchronić całkowicie wymierający ekosystem.